wtorek, 7 czerwca 2016

Dlaczego przestałem pisywać o Zielonej Górze?

Od jakiegoś czasu przestałem pisywać o Zielonej Górze. Wyznaję zasadę  że albo danym tematem zajmujemy się na poważnie, albo wcale. Niniejszy  artykuł piszę z pozycji „zajmowania się tematem wcale lub prawie  nie". Nie czytam lokalnej zielonogórskiej prasy, nie śledzę  doniesień, i to od bardzo długiego czasu.     Zieloną Górą się nie zajmuję, także dlatego że problem tego miasta  jest złożony, a na pozytywne efekty działań przyjdzie nam tak długo  czekać, że działania wydają się mieć znaczenie może dla kolejnych  pokoleń. Ekonomiści, po tym jak znudził się im pewnego rodzaju  fundamentalizm doktryny racjonalnie myślących jednostek – owych homo  oeconomicusów, rozwijali teorie kładące nacisk na znaczenie instytucji.  Powstała cała gałąź nauki- nowa ekonomia instytucjonalna, w wielkim  skrócie głosząca że funkcjonowanie danego rynku jest wynikiem jego  struktury, jakości funkcjonowania działających na jego terenie  instytucji.    Jeśli z tej perspektywy popatrzymy na Zieloną Górę, to dostrzeżemy de  facto brak instytucji. Za kluczową instytucję umożliwiającą  funkcjonowanie i rozwój lokalny uważam media. Problemem Zielonej Góry w  mojej opinii jest brak wykształconego rynku mediów. Te, które istnieją,  mają mocno dworski charakter. Menadżer jednego z lokalnych mediów  został ponadto prezydentem miasta, co chyba dobitnie świadczy o raczej  „przyjacielskich" relacjach.     Jeśli ktoś chciałby naprawić Zieloną Górę, to powinien wydawać  gazetę lokalną. Od razu mówię, że trudno w ten sposób osiągnąć  zyski, sukcesem będzie pokrycie kosztów. Dziś media w znacznym stopniu  działają w sieci Internet. Oparta o sieć Internet gazeta codzienna  miałaby szansę stania się opiniotwórczym medium. Trudno bowiem liczyć  że przy braku działających instytucji rynek zafunkcjonuje poprawnie.     W chwili obecnej jakość życia w Zielonej Górze jest tak niska, że z  grona moich znajomych pozostało może 10- 20 %. Miasto straciło  najcenniejszy kapitał intelektualny- klasę kreatywną, młodych ludzi  będących podstawą współczesnych gospodarek opartych na wiedzy. Obecna  liczbę ludności szacuję na 80-85 tys. mieszkańców.     Do tego upadek historycznego centrum, zapaść  kulturalna spowodowana masową emigracją, brak szybkich i częstych  połączeń transportem zbiorowym z miastami regionu i jego  de-facto-stolicą (Berlinem). Większość akurat moich znajomych  pochodzących z Zielonej Góry mieszka dziś w Berlinie, moja koleżanka z  ławki mieszka dziś w Cottbus. Ci ludzie nawet nie mają szansy dotrzeć  do miasta w rozsądnym czasie, nie korzystając z samochodu osobowego.     Jest ewidentnym że konieczne są zmiany. Ale one nie zajdą bez  zastąpienia niesprawnych instytucji  nowymi. Jeśli mieszkałbym w  Zielonej Górze, z pewnością zająłbym się działalnością w sektorze  mediów, wg mnie bardzo potrzebną. Sądzę że na tym rynku konieczne są  zmiany.       Adam Fularz

--
Adam Fularz
Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?