wtorek, 3 marca 2015

Debata kandydatów na prezydenta miasta Zielona Góra zainteresowała... cały promil mieszkańców

Około 151 osób zainteresowało się udziałem w debacie z kandydatami na prezydenta na żywo, oraz śledzeniem tej debaty w sieci internet (przekaz był dość słabej jakości, ale zrozumiały). Czy demokracja pośrednia obumarła? Czy zainteresowani wiedzą, na kogo głosują? Owa niepopularna debata zgromadziła ok. 100 osób w małej salce lokalnego muzeum oraz przyciągnęła w porywach do 51 śledzących ją mieszczan w transmisji na żywo.  Jest to ok. 1 promil mieszkańców miasta. Była to jedyna debata kandydatów przed wyborami samorządowymi dnia 15 marca 2015 r.
Lokalna polityka jest opisywana jako pospieszna, powierzchowna, niedokładna, niemerytoryczna. W czasie debaty padały okrągłe, powierzchowne zdania, było wiele obietnic, ba, obiecywano nawet miliardowe inwestycje...
Padło nawet zadziwiające pytanie o podstawy prawne sprawowania rządów w mieście po 1.1.2015 r.

(af)


System sprawowania władzy w Polsce jest autopoietyczny (samotworzący się, samoprodukujący się). Oznacza to, że media, dziennikarze, ludzie, nie mają niemal żadnego wpływu na działania polityków. System autopoietyczny to tyle co wytwarzający i odtwarzający się tylko przy pomocy własnych elementów; system, który reprodukuje się poprzez rekonstrukcję samego siebie - wg wyników badań polskiego systemu, bodźce zmieniającego się środowiska zewnętrznego muszą być bardzo silne, by wywołać jakiekolwiek zmiany.

System polityczny w Polsce rzadko jest przedmiotem analiz, mimo że jest on dość unikalnym wynalazkiem, i źle zaprojketowanym. Coraz mniej jest tez polityki w telewizji- temat ten przyciąga przed ekrany telewizji jedynie małą grupkę potencjalnych wyborców, zaledwie ok. co 60-tego uprawnionego do głosowania, jak donoszą badacze zapatrzeni w wyniki telemetryczne.
Wg utopijnego ustroju, np. miastem Warszawa rządzi pojedynczy obieralny "władca". Można sobie wyobrazić, ile ma czynności do wykonania. Czasem potrzeba aż kilku- kilkunastu lat próśb i starań, by w unikalnym polskim systemie "lokalnych systemów sprawowania władzy", obieralny lokalny "władca" wybierany w powszechnych wyborach samorządowych w nawet małym mieście, znalazł czas by zapoznać się z jakimś dokumentem, który go nie interesował uprzednio- nawet gdy zabiega o to szeflokalnej gazety, a co dopiero zwykły śmiertelnik. Politycy w polskim systemie autopoietycznym notorycznie podejmują decyzje tylko na podstawie swoich własnych poglądów i przekonań, a zmiany tej polityki- jak donosza wyniki badań- możliwe są tylko w drodze "miasteczek" pod parlamentem, wielkich, masowych demonstracji które politykom trudno zlekceważyć.

Polityków obieralnych w Polsce lokalnej jest mało- realną władzę posiada grupa ok. 2479 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którym przyznano uprawnienia niemalże dyktatorskie uniezależniając ich od kontrolnej funkcji rady miejskiej. Problem pogłębia system samorządowy w Polsce, nie posiadający tzw. gmin I stopnia. W Czechach istnieje np. 5661 gmin I stopnia, mimo że kraj jest ok. 3,5-krotnie mniejszy. System centralizacji władzy w Polsce pozbawiający rady miejskie większego wpływu na "władców" lokalnych dodatkowo powoduje że grupa osób mających wpływ na politykę lokalną może być co najmniej kilkunastokrotnie mniejsza niż w niewielkich Czechach.

Zaobserwować można całkowity uwiąd chwilowo wznawianej "demokracji pośredniej", nawet w czasie jej przedwyborczego wznowienia, kiedy to w ogóle mają miejsce jakiekolwiek publiczne debaty. Organizowane np. raz na cztery lata debaty wyborcze kandydatów na urząd prezydenta miasta przyciągają uwagę zaledwie jednego promila wyborców, jak w Zielonej Górze dn. 3 marca 2015 roku (jedyna debata przedwyborcza kandydatów, widzów bezpośrednich debaty: 100 osób, widzów transmisji on-line: średnio 51 osób).  System polityczny - po jego modyfikacjach, jest tworzony przez coraz mniej osób, stając się coraz bardziej szczelnie zamkniętym nawet na poziomie lokalnym. Wydarzenia takie jak jedyna debata kandydatów, zamiast być szansą na ożywienie lokalnej demokracji, pokazują tylko uwiąd a nawet załamanie tego systemu.
Opis systemu autopoietycznego
(autorstwa Piotra "Vagla" Waglowskiego)

Dr Dudzińska badała sejmowy proces stanowienia prawa. Z wyników przeprowadzonego badania (nie są one jeszcze opublikowane) wynika, że system polityczny w Polsce można określić mianem "autopoietycznego", czyli "samowytwarzającego się". W takim systemie czynniki zewnętrzne nie mają wpływu na działanie tego systemu. Mówiąc krótko - w Polsce obywatele "nie mają nic do powiedzenia". Albo inaczej - nawet jeśli mają coś do powiedzenia, to raczej nikt ich nie będzie słuchał. (...)
Podporą teoretyczną przeprowadzonego badania były prace Niklasa Luhmanna i jego teoria systemów. Wniosek, jaki zaprezentowała dr Dudzińska, jest taki, że wszelkie działania społeczne, próby wpływania na proces legislacyjny, dyskusje w mediach i inne podobne elementy, to wszystko ma niemal żaden wpływ na realizację agendy większości w parlamencie i w rządzie. Raz na jakiś czas system (rozumiany nie jako zbiór osób odgrywających jakąś rolę, ale jako bezosobowy system) "rozgląda się", albo raczej "wychyla się" ze swojej bańki, ale i tak zwykle wówczas ignoruje to, co dzieje się w społeczeństwie. Opinie prezentowane w toku dyskusji w komisjach sejmowych są ignorowane, wypowiedzi opozycji parlamentarnej są ignorowane (nikt się do nich nie odnosi), wypowiedzi ekspertów są ignorowane. Stosuje się różnego rodzaju sposoby informacyjnego dyskryminowania informacyjnego obywateli (również dezinformowania na temat działania samego systemu politycznego). Badania pokazały, że posłowie w istocie są "maszynką do głosowania", a opozycja gra określoną przez system rolę pokazowego głosowania przeciwko większości parlamentarnej (przykładowo: w głosowaniach w komisjach sejmowych, które nie mają tak pokazowego charakteru, opozycja ma większą skłonność do wstrzymywania się od głosu, podczas gdy w głosowaniach plenarnych głosuje przeciwko propozycjom większości, by - na zasadzie binarnej polaryzacji, pokazać, że się odróżnia).
Inicjatywy obywatelskie nie mają (niemal) żadnej szansy na realizację(...) Decyzje zapadają w zależności od trudnej do zidentyfikowania "woli politycznej", w której kształtowaniu nie uczestniczą wszyscy posłowie, a tylko jacyś bliżej nieokreśleni. Parlament "klepie" tylko te propozycje, które wychodzą ze środowiska określającego w jakiś sposób ową "polityczną wolę". I nie musi to być premier, który nie wie wszystkiego na temat wszystkich decyzji (nawet ministrowie nie wiedzą wszystkiego o każdym z elementów toczących się wcześniej prac). Jednocześnie nikt, albo niemal nikt, nie czyta opracowań przygotowywanych dla posłów.
Z badania wynikać ma, że aktywni obywatele postrzegani jako "intruzi" są w różny sposób "neutralizowani". Na przykład w ten sposób, że są dokooptowywani do przeróżnych ciał doradczych, angażowani w spotkania i dyskusje, które nie są zaplanowane w celu wypracowywania kompromisów (decyzja i tak zależy od kreujących "wolę polityczną").(...)
  Jeden ze slajdów dzisiejszej prezentacji w OFL
Jeden ze slajdów (..) prezentacji w OFL dr Agnieszki Dudzińskiej, przedstawionej w czasie spotkania Obywatelskiego Forum Legislacji.
(wg http://prawo.vagla.pl/node/10153)
Decyzje polityków w sprawie projektów tzw. obywatelskich propozycji:
1. Obywatelski projekt ustawy ws. sześciolatków w szkołach
Podpisany przez 1 milion 600 tys. osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
2. Obywatelski projekt ustawy o Referendum w sprawie Lasów Państwowych
Podpisany przez 2 miliony 500 tysięcy osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
3. Obywatelski projekt ustawy o Referendum dot. wieku emerytalnego
Podpisany przez 1 milion 500 tysięcy osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
4. Obywatelski projekt ustawy o Referendum edukacyjnym „Ratuj maluchy”
Podpisany przez prawie 1 milion osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
5. Obywatelski projekt ustawy ws. aborcji
Podpisany przez 600 tys. osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
6. Obywatelski projekt ustawy „Stop pedofilii”
Podpisany przez 250 tysięcy osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
7. Obywatelski projekt ustawy o ochronie zwierząt
Podpisany przez 224 tysiące osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
8. Obywatelski projekt ustawy zakazującej prywatyzacji Lotosu
Podpisany przez 150 tysięcy osób
Odrzucony w pierwszym czytaniu
wg sieci fb.

1 komentarz:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?