sobota, 27 kwietnia 2013

Akcja Zielona Detox zbiera fanów. Na razie zebrała 100 osób.

Przyzwyczajenie jest uśpieniem. Wydaje się, że mieszkańcy miast śpią w czasie gdy ich miejsca do życia przekształcają się w urbanistyczne potworki. Jeśli zgadzacie się z naszym manifestem, dołączcie do wydarzenia!

Chaos urbanistyczny w polskich miastach staje się coraz bardziej nieznośny. To już nie tylko wychodzące na ulicę inwazyjne wizualnie reklamy czynią w przestrzeni publicznej bałagan. Dokładają się do tego pstrokate osiedla, niedbałe wykończenia szczegółów, rozlewające się parkingi powstające kosztem zieleni.


Nowymi ‘inwestycjami’ nazywa się otwierane co krok markety / dyskonty. W zachodnich krajach standardem jest lokowanie ich poza obszarem centrum miasta. U nas powstają w najbardziej zaskakujących, zupełnie nieodpowiednich pod względem ładu przestrzennego, miejscach.

Ostatnio nawet pod samym ratuszem, czyli w najstarszej i najbardziej unikalnej części Starówki, czy już jakiś czas temu na zabytkowej ulicy Fabrycznej. W planach są otwarcia kolejnych. Jeden z nich ma powstać pod zabytkowym gmachem Polskiej Wełny, na miejscu wyburzonego salonu Peugeot. W tym reprezentacyjnym miejscu powstanie dyskont pod szyldem Aldi. Pociąga to za sobą pojawienie się parkingu na widoku, wybrukowanie terenu wokół i ‘zaklejenie’ gmachu Polskiej Wełny od strony zachodniej.

Niepokojący jest fakt tak szybkiego otwierania nowych marketów. W przeciągu ostatnich tylko czterech miesięcy w Zielonej Górze otworzyły trzy duże markety (ul.: Sienkiewicza, Stary Rynek, Staszica). Dyskonty powstają dosłownie jeden przy drugim ( ulica Wyszyńskiego, Osiedle Pomorskie). Niemalże każda wolna szczelina w miejskiej przestrzeni wypełniana jest marketem.

Nie chodzi więc tylko o lokalny handel, który stopniowo zanika wskutek takich działań, ale o skutki społeczno-przestrzenne takich "inwestycji", które na uwadze mają przede wszystkim zysk określonych jednostek, a nie ma w nich miejsca na dobro społeczeństwa, dbanie o odczucia estetyczne, tworzenie tożsamości z miejscem zamieszkania i związku z nim poprzez kreowanie przyjaznej, estetycznej i ciekawej przestrzeni życia.

Drugim problemem jest rosnąca ilość samochodów, nieproporcjonalnie do liczby mieszkańców. Coraz większa ilość samochodów i tymczasowe parkingi tarasujące chodniki i niszczące trawniki to codzienność polskich miast, które coraz bardziej przypominają nam historię zdewastowanych centrów miast amerykańskich w poprzednich dekadach.

Rozwiązaniem są parkingi podziemne, które jednak nie są popularne. Parkingi poziomowe to rozwiązanie, które również nie sprawdza się do końca. Przykładowo istniejący parking wielopoziomowy w centrum miasta (Galeria Graffit) jest mało funkcjonalny i nieużytkowany. Nie wpływa to jednak na decyzję postawienia kolejnego, wolno stojącego obiektu parkingowego naprzeciw... Filharmonii Zielonogórskiej.

Podczas gdy w innych miastach mówi się coraz więcej o tym, jak kontrolować ilość samochodów i pozytywnie zmieniać przestrzeń publiczną i każdy jej kawałek, u nas samochody stawia się ponad ludźmi. Nie dziwmy się, że turyści i potencjalni inwestorzy (nie tylko deweloperzy) nie są zainteresowani miastem, które zwyczajnie nie oferuje nic więcej, niż supermarkety i infrastrukturę drogową.

Idąc dalej tym kierunkiem polityki zagospodarowania miejskiej przestrzeni, zagrożone konsumpcyjną inwazją są kolejne tereny w mieście. Przypuszczalnie następny może być teren byłej Estrady Ziemi Lubuskiej. Wyburzone zabudowania historycznych hal Polskiej Wełny oraz obiekt samej Estrady - byłego kina i domu kultury, odkryły interesujący dla inwestorów teren w centrum miasta.

Znaczenie historyczne tego miejsca jest ogromne. Poczynając od jednych z najstarszych hal produkcyjnych Deutsche Wollenmanufaktur, przez obóz pracy przymusowej dla więźniarek (filię obozu koncentracyjnego Gross Rosen) i miejsce wieców nacjonalistów niemieckich, po jakże ważne dla współczesnych pokoleń Zielonogórzan znajdujące sie tu niegdyś kino, kawiarnia, występy ówczesnych gwiazd estrady.

To miejsce ma swoją historię, którą należy uszanować w bardzo subtelny sposób. I nie chodzi o stawianie banalnych pomników, ani tym bardziej zastępowanie tego kontekstu inwazyjnym, ahistorycznym i wręcz barbarzyńskim kontekstem stojącym wbrew regułom tworzenia przestrzenią miejskiej i urbanistyki - supermarketów i architektury mieszkaniowej. Apelujemy o rozważne potraktowanie tego kontekstu miejsca i stworzenie w tym miejscu możliwie najmniej inwazyjnej i najbardziej otwartej dla wszystkich mieszkańców przestrzeni: miejsca otwartego dla kultury i rekreacji.

Powody dlaczego nie chcemy marketów :
- są to blaszane brzydkie bryły stawiane w nieodpowiednich miejscach,
które służą wyłącznie konsumpcji,
- zabudowywane są place i wolne przestrzenie gdzie dobrze wpisałby się np zielony skwer, plac zabaw...
-wspólna publiczna przestrzeń znika w Zielonej Górze, jest jej coraz mniej, na co mieszkańcy nie mają wpływu

Założenia akcji:
-informowanie społeczeństwa o tym, że można zadbać o nasze najbliższe otoczenie, by było przyjazne i funkcjonalne
-dążenie do tworzenia przestrzeni zgodnie ze standardami społecznej, przyjaznej urbanistyki
-poszanowanie dla zabytkowych części miasta i ochrona zabytków przed estetycznym zdewastowaniem przestrzeni wokół
- zmniejszenie marketowych ' inwestycji' i przeniesienie ich na obrzeża miasta 



źródło: Zielona Detox Detoksykacja przestrzeni publicznej
Możliwość przyłączenia się do akcji: https://www.facebook.com/events/522861081089441/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?