czwartek, 20 września 2012

Gdy Zielona Góra pustoszeje








Z zielonogórskiego pejzażu coraz szybciej znikają miejsca, które ongiś zasiedlała bohema naszego miasta. „Bohomaz” spod BWA odszedł do wieczności, podobnie jak i kluby studenckie „Zatem” i „Karton”, niedawno zamknięte pod dość wymijającym powodem. Tytuł od redakcji.

Adam Fularz


Jacek Uglik („Zielona Góra, miasto zombich”) dość trafnie podsumował Zieloną Górę jako miasto zdominowane przez emerytów i rencistów. Ta wizja „miasta spokojnej starości” już się ziszcza. Najbardziej jednak szkoda jedynego miejsca które w Zielonej Górze reprezentowało światowy poziom - skłotu Awarii. 

Skłot jak skłot, czyli pusty budynek zajęty przez młodzież, miejsce w którym organizowano koncerty zagranicznych grup. Grał tu chyba cały świat, a na imprezy ściągał nawet spory tłumek. Afisze w stylu „Spokojnie - to tylko awaria”, nie podające jednak miejsca owej niezbyt legalnej „awarii”,  zapowiadały coraz to bardziej egzotyczne klimaty muzyczne. Jak na typowy skłot przystało, był tu i skłotowy pies, i ściany pokryte ars murale. Całość ożywała tylko w czasie weekendów. 

Klub w zasadzie wyglądał jak zwykła brytyjska czy irlandzka knajpa, położona na bocznej ulicy, przerobiona ze zwykłego domu z salą koncertową urządzoną w salonie gościnnym. Tyle że w Polsce tkwiącej mentalnie we wciąż mocno komunistycznej codzienności, ten był reliktem lepszej cywilizacji. Zielonogórska „Awaria” odeszła w niebyt z chwilą zmiany właściciela budynku. Nowy już nie chciał by gościł w nim lokalny kolektyw tworzący ducha tego miejsca. 

Dziś miłośnicy offu i alternatywy, dawni bywalcy „Bohomazu” czy „Awarii”, zaludniają puby i sale koncertowe Wielkiej Brytanii lub Irlandii. W 2005 i w 2006 roku miały miejsce dwie fale gigantycznej emigracji właśnie tych grup społecznych z naszego miasta. Jeszcze niedawno zaludniali ławeczki pod BWA, dziś zarabiają w trzy dni tyle, ile zarobiliby w Polsce przez miesiąc. To właśnie oni ściągają do Anglii i Irlandii swoich przyjaciół. Osoby, które w Zielonej Górze mieszkały kątem u rodziców, tam wynajmują apartamenty w dość burżuazyjnie wyglądających rezydencjach. Emigracja dla młodych i obytych okazała się windą do świata innych relacji.

I trudno się im dziwić. Co niby miało ich zatrzymać w Zielonej Górze? Któż chciałby mieszkać w mieście, na którego deptaku w sobotni wieczór poza sezonem nie dzieje się wiele, a całe centrum miasta w apogeum weekendu robi  wrażenie wymarłego? I tak w Zielonej Górze wciąż dzieje się nadzwyczaj sporo jak na miasto błyskawicznie wyludniające się z młodych ludzi. Niemniej, trudno milcząco przejść obok widocznych symptomów rozpadu życia kulturalnego miasta, trudno nie zauważyć zbiorowego exodusu zielonogórskiej bohemy. 

Dziś, aby spędzić udany weekend bliżej rdzenia współczesnej polskiej kultury i sztuki, trzeba wyjechać z Zielonej Góry do innego, większego miasta. Niestety, z racji fatalnych połączeń komunikacyjnych (szczególnie do Wrocławia) jest to trochę trudne. Jeśli więc już ktoś wyjeżdża, to często na stałe. W Zielonej Górze młodych ludzi trzyma jedynie uniwersytet, ale absolwenci tuż po odebraniu dyplomu ukończenia studiów, uciekają stąd. W odróżnieniu od innych miast zachodniej Polski, nie posiadamy aury miasta, w którym coś się dzieje. Zieloną Górę wystarczy porównać choćby z gwarnym Rzeszowem, o innych miastach nie wspominając, aby uznać swoje miasto za miasto odrętwiałe i na wpół martwe. 

22 komentarze:

  1. Mi się podoba architektura na deptaku i oświetlenie zwłaszcza zimą kiedy sople ozdabiają lampy deptakowe. Mam sentyment do perspektywy zbieżnej tego małego fragmentu "Starego Miasta" i jego zaułków. Kino Nysa wiejące pustkami. Kiedyś oblegane po brzegi. Szewc Stary jak świat... To, że nie dzieje się... Słyszałam,że Rzeszów to miasto supermarketów...Stargard fryzjerów...Zielona Góra teraz to chyba tylko wino...

    OdpowiedzUsuń
  2. I am actually thankful to the holder of this web page who has shared
    this great article at at this place.

    Stop by my blog post ... summer programs for children

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi there i am kavin, its my first occasion to commenting anywhere,
    when i read this paragraph i thought i could
    also make comment due to this sensible article.


    Also visit my web-site - book of ra download

    OdpowiedzUsuń
  4. It's going to be end of mine day, however before ending I am reading this great article to increase my know-how.

    Here is my blog; bok of ra

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepiej pierniczyć, że nic się nie dzieje i samemu nic z tym nie robić. Pierniczenie dla samego pierniczenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Một trong những việc đáng tiếc và không thể đoán trước của chủ nhà trong trang tri noi that và bảo dưỡng và khắc phục nhà thời khủng hoảng là giá nguyên liệu xây dựng, thuê các nhà thầu biến động thất thường. Vấn đề này thường xảy ra ngạc nhiên và phải được xử lý một cách nhanh chóng ví như không sẽ tiêu tốn không ít tiền, nhiều tổ ấm thì phải dừng lại lúc công trình đang dang dở vì giá thành đã cạn. do go noi that phong khach được nhiều gia đình sử dụng trong tô điểm không bởi chỉ vì giá cả thông minh mà chất lượng đi kèm cũng chẳng hề thua sút bất kì tuyệt tác đồ dùng trong nhà nào do go noi that phong ngu , do go that nha bep cũng không còn quá xa vời với những hộ dân có mức thu nhập trung bình như trước đây. gia cong sat , sat my thuat , gia cong inox thổi một luồng gió mới vào ngân hàng đồ đồ đạc giúp người dân có nhiều sự lựa chọn hơn. bang hieu , logo , poster , gian hang hoi cho , cong chao su kien , giúp sức trong ngành su kien quang cao khiến người dân đối mặt với thời buổi giá cả leo thang một cách nhẹ nhàng và lạc quan hơn

    OdpowiedzUsuń

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?