czwartek, 14 lipca 2011

Zielona Góra- o czym dyskutować?

Zielona Góra, rzekomo 117- tysięczne, a prawdopodobnie jedynie 80-tysięczne blokowisko wśród lasów, mieszkańcom Polski w zasadzie z niczym się nie kojarzy. Kabarety to raczej pieśń przeszłości, dziś nowych gwiazd kabaretu w Zielonej Górze- brak. Tutejsze bloki to w większości slumsy wg zachodnioeuropejskich kryteriów. Miasto nie ma niemal żadnego znacznego przemysłu, jest wymarłe kulturalnie.

Wystarczy sobie porównać ilość ludzi w centrum naszego miasta w sobotni wieczór z tłumami wypełniającymi serca innych miast w weekendowe wieczory, by przekonać się jak daleko Zielona Góra wymarła kulturalnie. Zielona Góra to miasto z którego młodzi ludzie gremialnie emigrują zaraz po zakończeniu okresu edukacji, nie zastanawiając się dwukrotnie nad tą decyzją.

Jak pokonać upadek kulturalny i społeczny naszego miasta, jak zatrzymać kapitał ludzki? Jak uciec od widma Stadtschrumpfung- wyludniających się miast, które majaczy już w Guben, odległym o 50 km niemieckim mieście które straciło 1/3 swych mieszkańców w ciągu ostatnich kilkunastu lat?

Moim zdaniem, zdaniem ekonomisty specjalizującego się w ekonomice miast i regionów, nasze miasto musi wreszcie obudzić się z letargu i zacząć konkurować z innymi dużymi ośrodkami zachodniej Polski: Wrocławiem i Poznaniem. Zielona Góra musi stać sie centrum regionalnym dla Zachodniej Polski, o czym około 2006 roku wspominał na łamach lokalnej prasy ks. dr Andrzej Draguła.

Inaczej, jeśli władze miasta będą dalej oddawać pole walkowerem, rolę centrum tego regionu podzielą między siebie Poznań i Wrocław, a nasze miasto czeka w długofalowej perspektywie jeszcze silniejszy odpływ mieszkańców, szczególnie tych młodych. Warto pytać, jakie funkcje powinna spełniać Zielona Góra jako stolica regionalna, warto też mówić jak sobie radzą z tą rolą inne miasta kraju.

3 komentarze:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?