środa, 29 grudnia 2010

Nowa akademia capoeiry otwarta

Grupa Capoeira Gerais wreszcie ma swoją stałą akademię. Mieści się ona przy ulicy Zielonej (choć pocztowy adres to ulica Sowińskiego 30 A). Treningi są trzy razy w tygodniu. Działa też sekcja dziecięca.


(zdjęcie Marka J.)

piątek, 24 grudnia 2010

Basen i stok nieczynne całą wigilię

Myślałem że choć stok snowboardowy będzie czynny. Nie był. A może basen? Też nie.

wtorek, 21 grudnia 2010

Zimia, chciałoby się pośmigać na snowboardzie....

Jest zima, człowiek chciałby na dece pośmigać. W Warszawie są obecnie bodaj dwa snowparki- rodzaj skateparku na śniegu, Do tego sztuczny stok na Szczęśliwicach. W Elblągu? Budują halfpipe dla snowboarderów, do tego obecnie mają już dość imponującą liczbę tras (vide obrazek). A co w Zielonej Górze? Prezydent kiedyś tak obiecywał.... Co roku ta sama spina, jakieś kolejne obietnice, przyjeżdża specjalista od nawierzchni z igielitu, ogląda przedwojenną górkę. Tymczasem jeżdżąc na rowerze po okolicy mogę wskazać wiele, wiele znacznie lepszych wzniesień....

 wg http://gora-chrobrego.pl/

poniedziałek, 13 grudnia 2010

„Cały ten basen jest po prostu okropny, szarość i przygnębienie”

W Zielonej Górze otwarto basen. Nie, jeszcze na nim nie byłem. Na forum Gazety Lubuskiej znalazłem następująca recenzję jego architektury: „cały ten basen jest po prostu okropny, szarość i przygnębienie” (internauka Rypka). Podobno podczas kampanii wyborczej jedno z rozdawanych bezpłatnie czasopism atakowało prezydenta za to że kosztujący 150 czy 160 mln PLN basen to jakaś totalna i niewyobrażalna bieda, podczas gdy w Hiszpanii za 52 mln euro, a więc sumę o 30 % większą, zbudowano niezwykle luksusowy aquapark z ogromną liczbą atrakcji wodnych. Inni porównywali też cenę tutejszego parku wodnego z parkiem wodnym w Szczecinie, za podobne pieniądze niebagatelnie większym.

Nie wiem co o tym sądzić, szkoda tylko że podyskutować krytycznie w prasie można jedynie z okazji wyborów- i jak się taką prasę samemu wyda, bo poza tym to tutejsza prasa ma dworski wobec władzy charakter.

p.s. Właśnie sprawdzałem cennik basenu w sieci i sauny są niezwykle drogie. A to przecież coś niezwykle popularnego w wielu krajach i na wszystkich basenach jakie ostatnio odwiedzałem, były w cenie.

piątek, 10 grudnia 2010

Zielonogórski kompleks media- polityczny i co dalej?


Rozmawiałem ostatnio z jednym z mieszkańców Zielonej Góry, a ten podał ciekawe dane, wciąż szacunkowe, o rzeczywistych nakładach prasy kierowanej do zielonogórskich punktów sprzedaży i „schodzącej” na terenie miasta. Gazeta Wyborcza ma sprzedawać się w nakładzie 2 tys. egzemplarzy, Gazeta Lubuska- najlepsze wydanie poniedziałkowe- 5 tys. egz, wydanie z tygodnikiem- 12 tys. egzemplarzy. Nie wiem dokładnie, ale z rozmowy wynikało że w liczbach nie uwzględniono zwrotów, a więc rzeczywista sprzedaż prasy może być jeszcze mniejsza.

Mam rozmaite obiekcje na temat jakości tej prasy. Problemy finansowe poszczególnych redakcji są tajemnicą poliszynela. Tymczasem prasa ta zbratała się absolutnie z trzecią władzą- wykonawczą, i nie rozumie swojej roli jako czwartej władzy. Stąd jej problemy- ci ludzie po prostu zbierają owoce swojej działalności. Są one konsekwencja politycznego uwikłania, moim zdaniem mającego swój efekt w gospodarczej podupadłości miasta, a przez to, spadkowi popytu na prasę.

Lokalne media przez lata cenzurowały rozmaite opinie i poglądy. Zamiast być czwartą władzą, blisko skleiły się z tą trzecią. Pamiętam te telefony przy mnie nawet wykonywane, świadczące o megafilcu pewnych „działaczy” z dziennikarzami tutejszych gazet. Przecież nawet obecny prezydent miasta jest byłym pracownikiem jednej z gazet. Tej z gazet która wielokrotnie nie zechciała opublikować krytycznej argumentacji wobec jej byłego pracownika. Do zielonogórskich mediów nie ma sensu nawet czegokolwiek wysyłać- nauczony wieloletnim doświadczeniem interesujące rzeczy wstawiam na blog, bez nawet prób kontaktu z tymi ludźmi.

Podobno nadzieją jest nowy tygodnik „Czwartek”, do którego przeszło wielu dziennikarzy, choć nie jest pewne, czy wydawnictwo się utrzyma. Jest to jednak nowość w zielonogórskim kompleksie media-politycznym.

Ruch J. Palikota. W Zielonej Górze popyt na nową formację?



Spotkanie Ruchu Poparcia Palikota w Zielonej Górze (na początku grudnia 2010 r.) wg opinii jakie usłyszałem było sensacją z racji frekwencji. Osoby o wiedzy insiderskiej donosiły że nawet na spotkania z Wałęsą czy Schetyną nie przychodzi ponad 300 osób. Chętni stali nawet na korytarzu. Ruch Palikota, jeśli istotnie się wyklaruje, miałby szansę być wielką alternatywą polityczną w dość ustabilizowanej Zielonej Górze. Skalę owego spotkania miały pominąć lokalne media, co zresztą nie dziwi z racji ich ścisłych powiązań z obecną władzą.

O Wagmostawie aż nie chce się już pisać

Ale można wrzucić zdjęcia ruin tego najznamienitszego ongiś zakątka miasta. Jako mieszkaniec okolicy tego obiektu już raz spotkałem wycieczkę niemiecką, która przyszła szukać pozostałości dawnej chluby miasta. Ciekawe, czy i jak się zdziwili....

Pod tą ściana płynie strumień. Jest przepust pod całym budynkiem.

Wagmostaw, Staw Luizy. Tak, to ruiny sali balowej.

Sala Balowa od przodu, od stawu

Spalona została chyba umyślnie, bo dość trudno było ją puścić z dymem. Próbowano wielokrotnie.

Cały budynek kupił przyjaciel Zygmunta L. za bodajże 50 tys. PLN.

Mam wrażenie że ów zabytek może wkrótce zniknąć. A choć tą ścianę możnaby ocalić. To jedyna atrakcja architektoniczna całej okolicy.

Staw czeka na remont i odmulenie już jakieś 70 lat. Ostatnio wysłałem Panu Kubickiemu odpowiedź na petycję jaką moja matka otrzymała od Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej 21 lat temu. 

Ruiny z oddali.

Nawet mój pies kiedyś tu utonął. Staw ma jakieś pół metra głębokości. Jest w 2/3 zamulony. Nie wiem, czy planuje się jego odmulenie i przywrócenie pierwotnych rozmiarów. Jakby nie było, to jedyny duży akwen wodny w śródmieściu.

Ongiś, co całkiem niedawna, była tu drewniana muszla koncertowa. Kto i po co ją rozebrał?

czwartek, 9 grudnia 2010

Antyczna stolica Lugidunum może się skrywać pod ruinami Starego Miasta w podzielonogórskim Krośnie

W czasach antycznych koło Zielonej Góry znajdowała się stolica antycznego państwa współpracującego z Rzymem. Mowa o Związku Lugijskim i jego stolicy, Lugidunum. Geograficzne umiejscowienie antycznej stolicy zostało rozszyfrowane przez zespół klasycznych filologów, historyków matematyki oraz ekspertów od kartografii. Grupa ta stworzyła mapę Europy Środkowej sprzed 2 tysięcy lat na podstawie mapy starożytnego kartografa Klaudiusza Ptolemeusza. Mapa antycznego kartografa stworzona w 150 roku n.e. zawierała współrzędne pozwalające z dokładnością do minut stopni zlokalizować poszczególne miejscowości.

Lugidunum, antyczna stolica Związku Lugijskiego, federacji plemiennej tworzącej jedno z dwóch wielkich państw czasów antycznych na obszarze dzisiejszej Polski, to wg zespołu badaczy dzisiejsze Krosno Odrzańskie. Mapa po odkodowaniu współrzędnych pozwala zlokalizować lokalizację antycznych miast z dokładnością do 10- 20 km. Jednakże odkodowanie antycznych danych geodezyjnych nie było prostym zadaniem, ponieważ mapa zawierała błędy powstałe na wskutek łączenia i kompilacji różnych map oraz wskutek przepisania kuli ziemskiej na płaską płaszczyznę mapy.

Co wiadomo o antycznym państwie? Było ono jednym z dwóch wielkich antycznych państw na obecnych ziemiach polskich. Sąsiednim państwem była Gotyskandza, królestwo gockie mające swoją stolicę na Gepedoios, rzecznej wyspie u ujścia Wisły. Gotyskandza jest reprezentowana w archeologii przez kulturę wielbarską. Zaś Związek Lugijski jest tożsamy z kulturą przeworską w archeologii. O ile znamy imiona poszczególnych władców królestwa Gotyskandzy, o tyle niewiele wiadomo o państwie Lugiów.

Antyczni historycy wspominają że nie było to scentralizowane państwo, było raczej związkiem plemiennym, federacją, choć o dość spójnej kulturze. Związek Lugijski dzielił się na wiele civitates i był partnerem starożytnego Rzymu, i być może był utrzymywany jako peryferyjne państwo klienckie gwarantujące spokój na rubieżach imperium.

Kolejna informacja o Związku Lugijskim informuje iż wszedł on w skład państwa Marboda, mającego swoją stolice na obszarze obecnych Czech. Ten wykształcony starannie w Rzymie wódz markomański (pobierał nauki u najznakomitszego nauczyciela rzymskiego tamtych czasów Marka Werriusza Flakkusa, uczęszczał do elitarnych szkół) stworzył pierwszy rozwinięty organizm państwowy na ziemiach tej części Europy. Jego państwo funkcjonowało od 9 roku p.n.e. do 19 roku n.e. W pewnym momencie Marbod, w zamyśle Rzymian mający być władcą państwa klienckiego, wybił się na niezależność.

Jak opisują to imperium współcześni mu historycy rzymscy, Marbod „przez ustawiczne ćwiczenia ujął w karby prawie rzymskiej organizacji, a wkrótce powiódł na wyżyny, groźne nawet dla naszego imperium”. W 6 roku p.n.e. tereny obecnego woj. Lubuskiego na wskutek zawartego rozejmu Marboda stały się podległe Imperium Rzymskiemu. Nastał krótkotrwały okres prosperity dla handlu, rzymscy przedsiębiorcy masowo podjęli handel z nowymi terenami podległymi imperium, zbudowali nawet faktorię (rodzaj wczesnej fabryki) na terenie tego podległego Rzymowi państwa. W kluczowym okresie rozwoju podległe Rzymowi państwo sięgało na północy aż do Bałtyku, na wschodzie aż do rzeki Wisły, granicząc z królestwem Gotyskandzą.

Marbod, który podówczas przyjął tytuł królewski, dysponował armią 70 tys. piechoty i 4 tys. jazdy. Na wzór rzymski kazał zbudować umocnioną stolicę Marobudum (której do dziś nie udało się archeologom zlokalizować). Rzymianie uznali tytuł królewski Marboda, choć z obawą patrzyli na rosnącą potęgę nowego sąsiada. W myśl zasady „dziel i rządź” doprowadzili do obalenia Marboda, który do końca swych dni żył w luksusie na emigracji, na terenie imperium rzymskiego. Kolejnym królem tego państwa był Katualda, ale około 20 roku naszej ery nastał kres pierwszego znacznego imperium na terenach obejmujących zachodnią Polskę.

Kolejna informacja o Lugiach zawarta jest w dziele Kasjusza Diona, Historia Rzymska, kiedy mowa o wydarzeniach lat 91-92 za panowania cesarza Domicjana. Lugiowie prowadząc wojnę z germańskimi Swebami, zawarli sojusz z Rzymianami, i poprosili cesarza Domicjana o przysłanie posiłków wojskowych posiłki, które otrzymali w postaci 100 jeźdźców. Czy ci rzymscy jeźdźcy przybyli w okolice lugijskiej stolicy? Nie wiemy.

Antyczni geografowie wspominają że Lugidunum, antyczna stolica państwa Lugiów znajdowała się w pobliżu antycznego miasta Stragona, przez badaczy mapy Klaudiusza Ptolemeusza rozszyfrowanego jako Zgorzelec/ Goerlitz. Należy więc przypuszczać że istniał wówczas szlak, droga łącząca oba te ośrodki. Z racji jej południkowego przebiegu być może szlak ów był częścią Via Elektra- sieci dróg bursztynowych, łączących południe Europy z bogatymi w bursztyn wybrzeżami Bałtyku.

Być może w czasach antycznych istniały już szlaki, drogi, z Lugidunum do Colancorum (innego miasta na tych ziemiach, wg badaczy- obecnego Kostrzyna nad Odrą) oraz do Burintium (wg naukowców znajdującego się w miejscu obecnego Głogowa). Można się spodziewać istnienia także portów rzecznych, bowiem to rzeki były najważniejszym szlakiem transportowym tamtej epoki.

Antyczny geograf podał dokładne lokalizacje miast z dokładnością do minut stopni. Współrzędne te po odkodowaniu istotnie często zgadzają się precyzyjnie z miejscami w których archeologowie uprzednio odkryli gockie albo teutońskie domy i wielkie grobowce grzebalne wzniesione dla ówczesnych książąt plemiennych. Zespół naukowców odkodowujących antyczną sieć współrzędnych geograficznych obejmował specjalistów z departamentu Geodezji i Geoinformacji Technicznego Uniwersytetu Berlińskiego (TU Berlin).

Czy można się spodziewać odnalezienia ruin antycznej stolicy pod Zieloną Górą? Mapa nie jest aż tak dokładna, pozwala zlokalizować antyczne miasta z dokładnością jedynie do 10- 20 kilometrów.
Jednakże odnalezienie antycznej stolicy mogłoby być największą sensacją archeologiczną tego regionu.

Już uprzednio na terenie Polski wskazówki sprzed wieków pozwoliły dokonać rewolucyjnych odkryć archeologicznych. Dzięki wskazówkom Wulfstana z Haithabu, podróżnika który około 800 roku odwiedził tereny u ujścia Wisły, archeologom udało się odkryć Truso, emporium handlowe na brzegu Bałtyku. Podróżnik podał nazwę rzeki (Ilfing) nad jaką znajdowało się Truso, oraz opisał drogę rzeczną do tego miasta. Dziś ruiny Truso są wielką atrakcją turystyczną Warmii.

Gdzie szukać antycznego Lugidunum? Być może wielkie wykopaliska na krośnieńskim Starym Mieście pozwolą odkryć tajemnice antycznej przeszłości? Krośnieńska starówka została niemal całkowicie zniszczona w czasie II wojny światowej. Większość Starego Miasta w chwili obecnej nie ma zabudowy, i jest możliwość przeprowadzenia wykopalisk na ogromną skalę, także pod budynkami z okresu średniowiecznego. Badań takich wg wiedzy autora do tej pory nie prowadzono. Potencjalny teren badań to starówka- nadodrzańska wyspa oblewana wodą w czasie wysokiego poziomu wody w rzece. Choć nie jest to jedyna możliwa lokalizacja tego miasta.

Czy na terenie państwa Lugiów istniała większa sieć osadnicza? Z pewnością- tak. Mniejsze miejscowości z tamtej epoki, zwane z łacińska oppidum (co można tłumaczyć jako „miasteczko”), odkryto na terytorium Czech. Miasteczka te miały głównie funkcję centrów rolniczych regionów, z drugorzędną rolą rzemiosła i handlu.

Trudno jednakże przypuszczać że na mapę poglądową ówczesnego świata w dużej skali trafią mniejsze miejscowości. Należy więc wyczulić władze wszystkich szczebli tego regionu kraju, by znacznie zwiększyły swoje wyczulenie na kwestie badań archeologicznych przy prowadzeniu inwestycji, nawet przebudowy dróg mogących przebiegać po szlaku dróg antycznych. Można sądzić że w okolicach potencjalnych antycznych dróg mogły istnieć zabudowania, całe osady. Zabudowania były najprawdopodobniej drewniane, ale nawet pozostałości tych są często zachowane po dzień dzisiejszy.

Warto też zaapelować o dokonanie wykopalisk na krośnieńskiej Starówce, gdzie może się znajdować dawne oppidium. Przypuszcza się że lugijska stolica nad Odrą mogła mieć formę celtyckiego fortu obronnego spotykanego w kulturze puchowskiej spotykanej na zachodniej Słowacji. Krosno Odrzańskie zostało wspomniane po raz kolejny dopiero w 1005 roku n.e., a więc 855 lat później. Już wówczas było znacznym ośrodkiem i posiadało obwarowania.  

Adam Fularz

środa, 8 grudnia 2010

Krosno Odrzańskie było znane już w 150 roku naszej ery. Badacze z Berlina rozgryźli antyczną mapę.

I nie jest to prima aprilis, lecz wynik wieloletnich badań kartografów analizujących starożytną mape tych ziem ze 150 roku naszej ery. Mama posiada współrzędne kartograficzne i jest dziełem kartografa z Aleksandrii, Klaudiusza Ptolemeusza. Żył on w latach 100- 168 naszej ery. Około 150 roku naszej ery podjął on ogromny wysiłek kartograficznego opisu znanego wówczas tamtejszej opinii publicznej świata.


Fot. Część mapy Klaudiusza Ptolemeusza wg obecnych jej schematów, pochodzi z witryny http://zocher-regel.gmxhome.de/ArbaloSchlacht/16TropaiaDrusu.html


Mapy z tamtego okresu owszem istnieją, są nawet sporządzone z niebywałą dokładnością geodezyjną. Współrzędne zawierały jednak błędy, które wymagały korekt przez naukowców. Jak stwierdzają badacze tej mapy, za brak wiedzy na temat historii tych terenów należy winić brak edukacji zamieszkujących je wówczas plemion germańskich. Mieszkańcy tych terenów, których Rzymianie nigdy nie umieli sobie podporządkować, używali jedynie obskórny system runów. Znaleziono szereg tak opisanych przedmiotów na terenach obecnej Polski. Według Tacyta, historyka rzymskiego, mieszkańcy tutejszych ziem mieszkali w trzcinowych chatach, żywili się krupnikiem i zajmowali się przesadnie grą w kości. Niewiele więcej wiadomo, ponieważ niewiele zachowało się pisemnych opisów życia na tych ziemiach.

To może się jednak zmienić. Grupa klasycznych filologów, historyków matematyki oraz ekspertów od kartografii stworzyła mapę Europy Środkowej sprzed 2 tysięcy lat na podstawie mapy starożytnego kartografa Klaudiusza Ptolemeusza. Ptolemeusz zademonstrował ogromną wiedzę na temat tych odległych obszarów, wskazując lokalizację gór, rzek, wysp. Spis zawiera 94 miasta, z zanotowanymi ich współrzędnymi, z dokładnością do kilku minut. Mapa określa obszary do rzeki Wisła, wówczas zamieszkiwane przez Burgundów, Gotów i Wandalów. Ptolemeusz posiadał nawet wiedzę o rzece Świna, która wypływa z Zalewu Szczecińskiego do Bałtyku, równolegle do obecnej granicy polsko-niemieckiej. Klaudiusz Ptolemeusz na swej mapie z roku ok. 150 n.e. na tym terenie wymienia m. in. Kalisię (Καλισία), identyfikowaną przez niektórych z Kaliszem, Karrodunon (Καρρόδουνον) bezpodstawnie łączony ongiś np. przez J. Lelewela z Krakowem, Skurgon (Σκοῦργον), Askaukalis (ἀσκαυκαλίς).

Niemieccy naukowcy podjęli ogromny wysiłek by odcyfrować tą mapę, operującą dodatkowo współrzędnymi miast określonych na mapie. Zespół naukowców obejmował specjalistów z departamentu Geodezji i Geoinformacji Technicznego Uniwersytetu Berlińskiego (TU Berlin). Wiele spośród miast na ziemiach polskich okazuje się być starsze o tysiąc lat niż sądzono. Ascaucalis to wg naukowców Bydgoszcz, podówczas bardzo znaczące miasto, Stragona to Zgorzelec, położone przy polskiej granicy brandenburskie Fürstenwalde to Susudata. Miasto oznaczone na mapie jako Lugidunum zostało przez nich rozszyfrowane jako Krosno Odrzańskie, wspomniane po raz kolejny dopiero w 1005 roku n.e., a więc 855 lat później. Nazwa wskazuje na koneksje tego miasta z plemiennym państwem Lugiów, zamieszkujących w czasach rzymskich te tereny. Wspomina się także Colancorum- obecny Kostrzyn nad Odrą, oraz Budorigum- Głogów, wymieniony po raz pierwszy w 1010 roku.

Mapa woj. Lubuskiego w czasach antycznych pochodzi z serwisu kartograficznego Google. Użytek mapy do niekomercyjnych celów edukacyjno- naukowych. 


Wydaje się zaskakującym że naukowiec żyjący w dorzeczu Nilu posiadał tak dokładną wiedzę o północnej części kontynentu. Jest pewnym że Ptolemeusz nigdy nie dokonywał własnoręcznie pomiarów geodezyjnych na terenach obecnej Polski. Badacze utrzymują że kartograf korzystał z danych kupców rzymskich, analizował notatki podróżujących drogą morską, konsultował także mapy wojskowe używane przez legiony rzymskie działające na północy.

Jednocześnie mapa starożytnego geografa jest zaburzona. Błędy skali powstały gdy geograf przepisał kulę ziemską na płaską płaszczyznę mapy. Ptolemeusz wierzył że północne kraje były bardziej wąskie i wyciągnięte południkowo niż sa one w w rzeczywistości. Dodatkowo błędnie rozmieścił Jutlandię i Szleswik- Holsztyn.

Lingwiści i historycy próbowali rozcyfrować pożółkły dokument, który stał się "zaczarowanym zamkiem", zagadką której nikt nie mógł złamać. Wreszcie obecnie mapa wydaje się ujawniać swoje sekrety. Przez 6 lat zespół badaczy tworzył model "geodetic deformation analysis", nakładki na ówczesny system geodezyjny, który pomógłby poprawić błędy antycznych geodetów. Rezultatem jest wykaz lokalizujący ówczesne miasta na obecnych ziemiach polskich i niemieckich z dokładnością do 10-20 kilometrów. Mapa, jeśli np. porównać zawarte na niej na przykład współrzędnikowe lokalizacje ujścia Wisły i niemieckiego miasta Kolonia z obecnymi danymi, jest "zadziwiająco dokładna", a ewentualne odchylenia są "niewiarygodnie niewielkie"- chwalą pracę starożytnego kartografa współcześni geodeci.

Tereny te nie były wówczas ziemią nieznaną. Opisy donoszą iż np. w pierwszym wieku naszej ery rzymski legionista wybrał się z Carnuntum, obozu wojskowego koło Wiednia, na wybrzeże Bałtyku w celu handlu bursztynem. Badacze zlokalizowali 11 osad wzdłuż ówczesnej głównej drogi łączącej Moers nad Renem z półwyspem Sambia w obecnym obwodzie Kaliningradzkim.

Zdjęcie powyżej: Badacze TU: Frank Neitzel (l.) oraz Prof. Dr.-Ing. Dieter Lelgemann z mapą świata Ptolemeusza, mapa ze strony TU-Pressestelle/ Böck

Wydaje się że to właśnie geodeci i mierniczy armii rzymskiej posunęli się ze swoimi badaniami aż do Doliny Wisły i penetrując ją zbierali informacje geodezyjne na temat krajów barbarzyńców. Dieter Lelgemann, specjalista geodezji z Berlina, jest przekonany że Ptolemeusz czerpał z prac antycznych inżynierów wojskowych.

Starożytny astronom wskazywał dokładne lokalizacje miast z dokładnością do minut stopni. Te współrzędne, odkodowane, istotnie często zgadzają się precyzyjnie z miejscami w których archeologowie uprzednio odkryli gockie albo teutońskie domy i wielkie grobowce grzebalne wzniesione dla ówczesnych książąt plemiennych.

Dowody wskazują że badacze z Berlina naprawdę złamali kod. Wydaje się że grupa zlokalizowała trzy szczególnie ważne ówczesne miasta, między innymi Brno w Czechach (Eburodunum) oraz dwa miasta niemieckie, mające już wówczas rozlegle datowaną wczesną historię. Były to wówczas największe metropolie Europy Środkowo- Wschodniej.

Adam Fularz


Tekst opracowałem na podstawie artykułu w Der Spiegel, 10/01/2010 pt. "Berlin Researchers Crack the Ptolemy Code", wybierając z niego dane na temat polskiego fragmentu mapy. Jest ona umieszczona pod tym adresem: http://www.spiegel.de/germaniamagna


Praca naukowców została opublikowana jako książka: Andreas Kleineberg, Christian Marx, Eberhard Knobloch, Dieter Lelgemann (eds.), Germania und die Insel Thule. Die Entschlüsselung von Ptolemaios´ „Atlas der Oikumene“, wyd. Wissenschaftliche Buchgesellschaft, Darmstadt, 2010, ISBN 978-3-534-23757-9.

piątek, 3 grudnia 2010

RPP Nowoczesna Polska w Zielonej Gorze- 1.12.2010

Nie wiem czy o spotkaniu Ruchu Poparcia Nowoczesna Polska w Zielonej Górze (1.12.2010) donosiła prasa (Gazeta Lubuska & Wyborcza). Znając jej polityczne afiljacje, o konkurencji pewno się nie rozpisywała. Tymczasem aż się zdziwiłem na taką masę ludzi. Zdjęcia Bartka Ciesielskiego.


Od lewej: NN, Bartek Plaszke i Dorota Matuszak


czwartek, 2 grudnia 2010

Fotografie industrialnej Zielonej Góry


Bardzo dawno temu wydłubałem od ludzi z galerii Fabryczna 13 jakąś część ich zdjęć Zielonej Góry. Przegrali mi toto na pendrajwa. Kolekcję zdjęć prezentuję.

Ul. Fabryczna

ul. Fabryczna

Park Sowińskiego i al. Konstytucji 

to chyba ul. Owocowa

Róg Fabrycznej i Owocowej bodajże 

Chyba koło Ogrodowej


to chyba Park Sowińskiego

Likwidacja kolei miejskiej (szprotawskiej)- krótka uwaga



Likwidacja linii kolejowej idącej przez śródmieście, tzw. kolei szprotawskiej, była bezsensem. W skali Europy jako kontynentu pasowałaby może do Rosji, ale w zachodniej części konentu wywołałaby kwik oburzenia. Demontuje się linię kolejową łączącą najgęściej zabudowany obszar południowej Ziemi Lubuskiej, największy generator ruchu w południowej części milionowego regionu, łączącą ów generator z resztą regionu. Ten wandalizm winien być odpowiednio ukarany. Lecz wymaga to zmian na rynku mediów w woj. lubuskim. Niestety- trudno oczekiwać bezstronności od mediów w których uprzednio pracowali obecnie rządzący. 

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?