wtorek, 30 listopada 2010

Kolejna likwidacja torów miejskich w Zielonej Górze. Tory do "Polmosu".

W Zielonej Górze pewna gazeta do spółki z byłym szefem jej centrum komputerowego, a obecnym prezydentem miasta, zlikwidowali szynowy transport miejski, nie dopuszczając do głosu krytyków.

Poprzednia likwidacja odcinka torów od ul. Wojska Polskiego do ul. Wiśniowej odbyła się dzięki lobbingowi aktywisty rowerowego p. Górskiego, który zajmuje się tylko tą jedną działką tematyczną- ścieżkami rowerowymi w mieście. Nie zajmuje się ani całym tematem transportu miejskiego, ani regionalnego, nie dyskutuje o ekonomice transportu czy ekonomice miast. Jednocześnie zgadnijcie kto to wszystko popiera? Gazeta Wyborcza. Publikacji krytyki tych działań odmówiono mi kilkunastokrotnie. W rozmowie telefonicznej jakaś pani, chyba p. Sałwacka, stwierdzała że przecież 8 lat temu napisali że mi się nie podoba demontaż wiaduktów kolejowych.

Ci ludzie likwidują obecnie tory kolejowe na ulicy Wojska Polskiego. Nedobre rzeczy dzieją się w tej Zielonej Górze. Człowiek aż uczy się z książek o ekonomii informacji żeby działaniom takich grup nacisku jak tandem GW/prezydent miasta zapobiec. Przyczynami takich konfliktów ekologicznych w miastach są sytuacje kiedy na rynku prasowym jest na przykład mariaż władzy i prasy codziennej.

Po co komuś tory które są tylko. Ależ tak, te tory w Zielonej Gorze tylko leżały. Przez 70 lat. Szkoda że się je zrywa, jest to wielka strata dla systemu kolei miejskich w Polsce. Zielona Góra była jednym z najbardziej obiecujących systemów kolei miejskiej. To tutaj tory wchodziły głęboko w tkankę wielkich osiedli mieszkaniowych. Można było je połączyć szybka koleją miejską z całym regionem. Z wielkim węzłem przesiadkowym na dworcu Zielona Góra Główna. I połączyć to wszystko z koleją miejską Nowa Sól-Zielona Góra Główna- Sulechów. Byłby wyjątkowy w Polsce system transportu szynowego. Bardzo szybkiego.

Bezpieczeństwo to kwestia mniejszej wagi takich składów, oraz ich systemu hamulcowego. On mógłby by być systemem tramwajowym. Takie systemy wielokrotnie już wdrażano, wjazd szynobusów spalinowych na miejskie tory nie jest niczym specjalnym w Europie, ale byłaby to rewolucja w Polsce. Ale nie,. Ci ludzie, pan Kubicki, ta Gazeta Wyborcza, woleli to zlikwidować. Krytyki nawet nie było gdzie opublikować. Przykre.

wtorek, 23 listopada 2010

Praca artysty Stefana Hanćkowiaka, artysty pochodzącego z Ziel. Góry, mieszkającego we Wrocławiu

Lubuskie jednym z biegunów bezrobocia w Polsce

Grafika pochodzi z serwisu: Wydawnictwa Edukacyjne Wiking, http://wiking.edu.pl/article.php?id=269

poniedziałek, 22 listopada 2010

Zielona Góra na fotografiach cz.4

Oto śródmieście. Co z nim? Ja mówię- zamiast dzielnicy mieszkaniowej robić tutaj centrum miasta. Ten uwieczniony plac byłby przystankiem autobusowym. Tak, ja bym tu wpuścił autobus, Kupiecką w dół i potem przez Plac Powstańców Wielkopolskich, za filharmonia, przez ten parking, wyjeżdżałby na ul. Boh. Westerplatte. Centrum potrzebuje komunikacji zbiorowej.


Nawet ładnie, ale zwykle pusto. Co tu jest w tych kamienicach? Jakieś drętwe sklepy, tylko na parterze. Co z piętrami i piwnicami kamienic? Je trzeba tez przebudować na sklepy.

jedyna ostatnio dokonana porządna przebudowa kamienicy pod biznes w centrum miasta

Kiedyś kultowe miejsce lokalnej bohemy, młodzież tzw. artystyczna przesiadywała przed galerią, dziś wieje tu wiatr. A młodzi gniewni- wyemigrowali w większości.


Muzeum. Raczej nie wita gości. Złe są nawet drzwi do tej placówki. Aż się wchodzić nie chce, ciężko je nawet otworzyć. Bardzo archaiczna placówka, fatalne zbiory, mało ciekawych rzeczy. Nowy, rzutki dyrektor być może zrobiłby to samo co się stało z muzeum etnograficznym w Warszawie. Nagle, dosłownie i w przenośni, pootwierano okiennice, które były w skostniałej placówce zamknięte od lat. 

Ha ha, w Zielonej Gorze mieści się także Muzeum Etnograficzne. Jest zbunkrowane, w jakiejś dziurze pod miastem, w centrum miasta nic nie wystawiają, a etaty biorą....

Proponowałem kiedyś by w miejscu Muzeum zrobić dom towarowy (tak ich brakuje w centrum miasta), a zbiory MZL przenieść do tego wielkiego budynku po Polskiej Wełnie, i tam zrobić nowe muzeum. 



Policja, ale po co przy deptaku? Żeby bardziej wymierał? Zajęto kolejna kamienice która mogłaby być sklepem/ kawiarnią.

Zielona Góra na fotografiach cz.3

Jak donosi nowy zielonogórski tabloid "Czwartek", Deptak zdycha. Dlaczego? Choćby dlatego że aby zrobić zakupy w śródmieściu, nie dotrzemy tu autobusem. Nie i już. Trudno być centrum miasta w mieście w którym poprawnie działa jedna- dwie linie autobusowe, reszta to rzadko widywane autobusy- widma. Na ilu liniach jest cykl 10/20 minut? Ot i cała prawda. Wszystkie te linie zresztą omijają śródmieście o 1- 2 kilometry. 10 minut piechota w tych czasach gdy wszyscy się spieszą? Nie, dziękuję. Od lat tłumaczę że trzeba rozbić monopol autobusowy w Zielonej Górze, powołać zarząd transportu miejskiego, podzielić MZK na dwie/trzy spółki, dopuścić PKS, też zresztą miejski, do wykonywania przewozów. Rozbić szkodzący miastu monopol.



Nawet po zmianie nawierzchni nie dodano tutaj zieleni miejskiej.

To jest budynek byłego przedwojennego domu towarowego. Dziś jest bankiem. W Jeleniej Górze przy staromiejskich ulicach dalej stoi dom towarowy.

Na wprost, na rogu, ta biała kamienica to także były dom towarowy. Dziś- jakieś lecznice, gabinety.

Dawny śródmiejski dom towarowy na rozmazanym zdjęciu.


A oto rynek. Jeśli budynki są komunalne, a pewno w znacznej części są, to trudno się dziwić że starówka wymiera.

Rynek. Nawet po zmianie nawierzchni jest to dość nudny plac. Mało knajp, nijak mu do śródmieścia Wrocławia.

Nudno w dzień, nudno w nocy. Rynek jest wymarły. Brakuje tutaj komunikacji zbiorowej, knajpek, restauracji, sklepów, pasaży handlowych.

Dawna opera - przed 1945 rokiem grano tutaj opery i operetki, spektakle zwykłe i muzyczne. Jak na całym Dolnym Śląsku, Polacy oper i spektakli muzycznych już nie wystawiają poza 10 wyjątkami w skali kraju, w największych miastach. 

Zielona Góra na fotografiach cz.2

Śródmiejska ulica. Mogłaby być pasażem handlowym, jest rodzajem obwodnicy starówki, jakby nie było innych dróg. Ja zrobiłbym ja ulica tylko dla ruchu autobusów. Komunikacja miejska wjechałaby na Stare Miasto, by je ożywić.

To chyba przykład upadku. Zamiast estetycznego skweru- jakieś łyse miejsca. Ogólnie- mało zieleni, zero drzew, krzewów, fontann. Plac w śródmieściu który mógłby być czymś głównym i popularnym.

Plac Słowiański, bo o nim mowa. Śmietniki zamiast fontanny.

Wybita szyba w oknie, co tu się mieści? Dziś już chyba nic...

Plac Pocztowy. Pierwszą rzeczą którą trzeba tu zrobić to wyrzucić samochody i wprowadzić komunikację zbiorową.

To już nie Ameryka Łacińska, tak źle tam nie ma. Nie wiem, czy to nie są jakieś polskie slumsy?Może Zielona Góra?

Kolejny parking. A ja bym wyrzucił samochody i wprowadził tutaj punkt przesiadkowy, węzeł komunikacji miejskiej. Zielona Góra nie ma takich punktów przesiadkowych. A tu trzeba je zrobić, jeśli nie zgadzają się inżynierowie ruchu to trzeba ich po prostu natychmiast zmienić, podobnie jak całą organizację ruchu drogowego w centrum.

Piękna, śródmiejska ulica.

A to? Śródmieście przed przebudową. Po przebudowie także nie ma tutaj skrawka zieleni.

Zielona Góra na fotografiach cz.1

Ul. Fabryczna.
Kiedyś, jeszcze 10-15 lat temu była to urocza dwujezdniowa aleja wysadzana drzewami. Dziś- jakiś parking?


ul. Fabryczna po przebudowie. Gdzie drzewa ze środkowego trotuaru?

Wygląda jak w Bangladeszu. Skrzyżowanie Ogrodowej/ Fabrycznej


Dawna Fabryczna 13- dziś już bez artystów i galerii Fabryczna 13

Czy to miasto jest ładne?

To był ongiś jeden z nielicznych w centrum miasta skwerów z zielenią. Początkowo parking wysypano żwirem, było to takie klepisko. Teraz go utwardzono bardziej permanentnie. Bez cienia wahania wyrzuciłbym stąd samochody- i tak parkują tutaj tylko klienci sądów (pozostałby tylko parking hotelowy). Parking może powstać pod drugiej stronie ul. Reja- są tam ogromne puste przestrzenie.

Na środku tego placu stał kiedyś kościół. Nie zawahałbym się by go zrekonstruować tylko jako zabytku architektonicznego pod turystów. A sam plac jest dziś brzydki- gmachy miejscowych sądów wołają o przebudowę ich gargamelowatej architektury.

Janusz Kubicki wygrał wybory na prezydenta miasta

Zielona Góra, zwana też potocznie czerwoną górą, nie jest żadną czerwoną górą, tylko jest górą populistyczną. Efekt braku gazety codziennej lub choćby tygodnika kierowanego do wysokiego rynku czytelniczego. Nawet jeśli wszyscy takiej prasy nie czytają, to jest ona opiniotwórcza.
Wygrana obecnego kandydata oznacza tylko dalsze "igrzyska bez chleba". Oznacza tez z pewnością rozbiórkę reszty systemu kolei śródmiejskiej w Zielonej Górze pod kontrowersyjny ciąg pieszo-rowerowy.

niedziela, 21 listopada 2010

Nowa gazeta- Czwartek?

Przyjechał S. i twierdzi że w ZG otwarto nową gazetę- lekko faktoidalna i podobno nazywa się Czwartek. "Ludzie to czytają"- twierdzi S. Strony www nowego medium- nie znalazłem. Drodzy czytelnicy, pomóżcie.

środa, 17 listopada 2010

Skrajny ekowandalizm. Zniszczyli najgrubszy dąb w Polsce

(foto: onet za wikipedia.pl)
"W nocy został spalony najgrubszy dąb szypułkowy w Polsce "Napoleon" mieszczący się niedaleko miejscowości Zabór koło Zielonej Góry" - napisał Reporter 24, cytowany przez kontakt.tvn24.pl.

sobota, 13 listopada 2010

Zielonośląskie?

Małgorzata Tkacz-Janik (Zieloni 2004) napisała 11 godzin temu:
"ZIELONOŚLĄSKIE
własnie to wymysliłam:)"
Tym terminem kombinowała coś na swoim rodzinym Górnym Ślkąsku, ale chyba zgodnie przyznamy, że jak ulał pasje do wokółzielonogórskiej części Śląska....

środa, 3 listopada 2010

Dlaczego tutejsza młoda bohema wyemigrowała?

Jakoś nie skusiła mnie propozycja przyjazdu do Zielonej Góry na debatę „Dlaczego młodzi opuszczają Zieloną Górę”. Cierpliwie wyglądam „przepróchnienia i przegnicia” starych tutejszych układów, co być może nastąpi w ciągu mojego żywota. Sądzę że za dwie, trzy dekady trendy w Zielonej Górze mają szansę się odwrócić, choć będzie to dużo mniej liczebne miasto. Markety które wprowadzały się do Zielonej Góry prowadziły badania pokazujące że długofalowo miasto z obecnym zasobem gospodarczym utrzyma jedynie 2/3 obecnej ludności.

Interesuję się pograniczem ekonomii i socjologii, gdzie lokują się współczesne teorie zarządzania miastami. Specjaliści i bajecznie drodzy konsultanci opowiadają zwykle te same podstawowe teorie kapitału kreatywnego- jako cudownego eliksiru tworzącego miasta i przyciągającego inwestorów. Rozgłaszają teorię klasy twórczej, czyli klasy managerów, naukowców, architektów etc. o której potrzeby dba się dziś najbardziej. Dziś i w Polsce ta wiedza spopularyzowała się trafiając z kwartalników do kolorowych czasopism i stanowi know-how i podstawę strategii wielu polskich miast. Zielona Góra tymczasem tkwi na innym poziomie, w świecie infrastruktury twardej, a nie miękkiej. Nie ma sensu nawet z tym polemizować.

Diabeł często tkwi w szczegółach, z pozoru banalnych. Za początek końca uważam decyzję umiarkowanie konserwatywnych, SLD-owskich władz miejskich o walce z nielegalnymi plakatami reklamującymi imprezy rozklejanych na skrzynkach elektrycznych w mieście. W bardzo krótkim czasie alternatywna lokalna kultura obumarła. Lokalna bohema rozjechała się po kraju, bo na miejscu nie działo się nic ciekawego. Dopiero mocno po-nie-wczasie władze umożliwiły bezpłatne rozlepianie plakatów, ale to oferta dla mocno wczytanych w biurokratyczne przepisy, bo są tam rozmaite wymogi i terminy. A młodzi ludzie tacy nie są. Urzędy, wnioski i biurokracja to nie ich pokolenie. Imprezy reklamują na ostatnią chwilę, jak im się przypomni i jak znajdą chwilę czasu.

Dopiero teraz rodzą się sieci społecznościowe które pozwalają organizatorom bezpłatnie nagłaśniać imprezy kulturalne. W Zielonej Górze tych sieci niemal nie widać, może nie dotarły. Zaś z grupy którą określiłbym mianem „młodej artystycznej bohemy” ostało się możne 20 % dawnej ekipy. Tego się nie odtworzy, ci ludzie nie wrócą, bo i do czego? Obyczajowi libertyni wrócą do miasta konserwatystów? Gdzie w niektóre dni jedyne otwarte po północy miejsce to pełen cudzoziemców bar w hotelu Qubus? Może siądą tam i spalą gibona?

Ich zdaje-się nawet przepędzono, jeszcze kilka lat temu Zielona Góra słynęła w tej części Polski z policyjnych polowań np. na palącą dżointy młodzież. Dziwne, mieszkałem w trzech krajach Europy i w kilku europejskich miastach, nigdzie zaś nie trafiłem na niepalące dżointów młode pokolenia. Bat na imprezie jest popularny niemal tak jak piwo. Być może Zielona Góra walczy po prostu z współczesnością?

Czy ktoś lubi współczesną muzykę klasyczną? 15 maja Michael Nyman zagrał w warszawskim parku. Chwilę później w Lublinie dwa koncerty dał Philip Glass. To są najwięksi współcześni kompozytorzy epoki minimalizmu. Zielona Góra na mapie tej kultury nie istnieje. Tutaj miasto wspiera imprezy z gatunku „muzyka radia Eska”. Gdy się pytalem, dlaczego, ktoś mi wspomniał że tego po prostu słuchają zielonogórscy decydenci.

Niestety, mlode pokolenie ma gusty bardzo różnorodne, i oczekuje w zasadzie muzyki z każdego gatunku, a tego w Zielonej Górze nie masz. Więc wyjeżdżają, chcąc choć trochę normalnie egzystować. Ktoś lubi ragga i denshol? Duże polskie aglomeracje oferują takie imprezy nawet po 3 dziennie, przez 6 dni w tygodniu. W Zielonej Górze nie słyszałem nigdy o imprezie dancehallowej, ciekawe czym żyją tutejsi dresiarze?

Ci tutejsi kojarzą mi się z mocno naspidowanymi fuką agresywnymi fajterami z Fightklubu (kto z was się już bił z Diabełkiem?) i dziwnymi drechami podjeżdżającymi beemwicami i mającymi jakieś problemy z twardymi dragami. Nawet w zacofanej, wsiowatej i pół-azjatyckiej Warszawie nie ma tak „spidowatej” kultury dresów. Ucywilizowali się poprzez współczesną miejską kulturę, a swoje dragi zmienili na mniej prujące berety. Tymczasem zielonogórscy osiedlowcy, te rozliczne dresy: nawet oni nie mają w tym mieście swojej pełnej spermy i seksizmu kultury dancehallu. O czym więc tu rozmawiać?

Może o tym że w Zielonej Górze nie ma też obiektywnych mediów, jak się przekonałem podczas niedawnego touchdown. Fakt likwidacji torów miejskiej kolejki, rodzaju spalinowego szybkiego tramwaju tudzież premetra, infrastruktury nieużywanej zresztą od wojny, udało mi się nagłośnić dopiero w ogólnopolskich mediach. Debata w takich warunkach? Nie, dziękuję. Jeśli mam gdzieś oferować swoją energię (a wg nauk przywódców duchowych nasze działania są po prostu energią) to wolę kierować ją w bardziej przychylne rejony, podobnie jak wielu zdolnych, młodych, byłych mieszkańców tego miasta.

Manifestacja RPP "Poparcie in vitro"- 4 listopada.

Termin
4 listopad · 16:00 - 17:00
Lokalizacja Zielona Góra, Plac Powstańców Wielkopolskich
Stworzone przez: Ruch Poparcia Palikota


---
Nie jestem fanem in vitro w momencie gdy 25 tys. dzieci jest opuszczonych w domach dziecka i nie ma chętnych na ich adopcję... Gdy na świecie są ogromne ilości porzuconych dzieci. Ale informację podaję, bo możliwe że nie trafi do lubuskich "mediów".
Adam

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?