czwartek, 26 sierpnia 2010

Przystanek Woodstock- wrażenia z lat ubiegłych

Przystanek Woodstock jest wg Jurka Owsiaka największym festiwalem w Europie. No cóż, to chyba czarny PR jego twórcy. Pan Owsiak chyba nie widział nigdy Notting Hill Carnival, największego obecnie festiwalu Europy, na który ściąga od 1 do półtora miliona fanów różnej jamajskiej muzyki: ragga, soca, dancehall. Jest też wielki pokaz orkiestr steel pans- grających na blaszanych bębnach. Festiwal ten odbywa się rokrocznie na ulicach londyńskiej dzielnicy Notting Hill. Moża uda mi się dotrzeć tam i w tym roku, już zabukowałem sobie hotel na ten czas.

Na Woodstock jeździłem przez 8 lat, ale po zobaczeniu rok temu wielkiego bałaganu i start śmieci- przestałem. Festiwal robił się coraz bardziej międzynarodowy. Widać to już po samych napisach przy budkach z piwem. Wisiały tablice po niemiecku, iż nie sprzedają piwa osobom pomiędzy 16 a 18 rokiem życia. W Niemczech bowiem piwo mogą pić starsze nastolatki, odmiennie niż w konserwatywnej pod tym względem Polsce, gdzie dla młodzieży ów zakazany owoc jest przez to jeszcze bardziej atrakcyjny. Jednakże wciąż cudzoziemcy to margines. Polska nie zaprasza już represyjnym prawem. Co roku policja odławia palących marihuanę cudzoziemców, możliwe że nieświadomych zakazu jej palenia i posiadania w Polsce.

Największym festiwalem Europy Środkowo-Wschodniej jest festiwal Pepsi Sziget w Budapeszcie- w roku 2005 miał 385 000 widzów. Jest festiwalem płatnym, dość drogim, bardzo międzynarodowym, i ma aż 50 % widzów przybywających spoza Węgier, przy czym najliczniejszą grupą są Niemcy. Udają się nań nawet moi niemieccy przyjaciele. Ma kilkanaście scen, dla każdego jest tam coś miłego.

Woodstock jest „festiwalem na miarę naszych możliwości”. Za darmo, 2-3 sceny, nieznani w świecie wykonawcy, występujący za zwrot kosztów. To kolos na glinianych nogach w świecie płatnych i coraz lepiej dociętych pod konkretne gusty muzyczne festiwali. Ja na festiwal jeździłem dla tłumów, dla przyjaciół, z ciekawości zobaczenia młodego polskiego pokolenia.

Widok ten nie zawsze napawał optymizmem. Docierają tu żule, proszący o piwo i resztkę papierosa. Stoją z pustymi kubkami i proszą przechodzących o odlanie im złocistego napoju. Wychodzi tu straszna, przejmująca polska bieda. Pamiętam nie do końca sprawnego umysłowo mieszkańca mojego rodzinnego miasta który wyrywał ludziom tacki z wegańskim jedzeniem od Hare- Krisznowców. Był po prostu przeraźliwie głodny.

Na ubiegłorocznym festiwalu Summer Jam koło Kolonii, największej niemieckiej imprezie muzycznej z gatunku reggae, jedyną pijaną osobę jaką tam widziałem wyniesiono na noszach, jak kogoś chorego. To wszystko w tłumie kilkudziesięciu tysięcy osób, raczących się raczej marihuaną, którą w tamtym niemieckim landzie wolno palić, ale już nie można sprzedawać. Zaś Polska to wciąż kraj w którym, przynajmniej dla woodstockowej młodzieży, główną używką jest alkohol. Co jest bardziej szkodliwe, pozostawiam opinii naukowców, choć współczesne badania przemawiają jednoznacznie na niekorzyść alkoholu.

Festiwal ten jest też miejscem gdzie giną rzeczy. Mojemu koledze w zeszłym roku ktoś grzebał w namiocie, przeciął kłódkę którą go zamknął. Mi w roku 2001 lub 2002 skradziono śpiwór, suszący się na namiocie, przez co się wówczas dość rozchorowałem (jest to jedyna rzecz jaką straciłem podczas co najmniej 100 nocy spędzonych na polach namiotowych najróżniejszych festiwali). Polska to chyba też kraj złodziei- w nadmorskim Zingst, gdzie byłem ostatnio, pola kempingowe nie były nawet ogrodzone, rzecz nie do pomyślenia w Polsce.

Nie wiem, czy Woodstock, z obecną formułą, będzie miał szansę na rozwój w przyszłości. Czas pokaże. Publiczność ma coraz bardziej wyrobione gusty, słucha coraz węższych gatunków muzycznych. Ja na przykład jeżdżę na dwa polskie festiwale reggae na których jest scena raggajungle (rodzaj muzyki rave/ d’n’b z tekstami rasta). Na Woodstock także moi znajomi z osiedla, z którymi przed chwilą rozmawiałem, jeżdżą raczej dla mas ludzi i z ciekawości, niż po muzykę. Nie sądzę, że z taką ofertą festiwal ten będzie miał dalej silną pozycję za następne 10 lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?