wtorek, 15 września 2009

Do władz województwa Lubuskiego - co z muzeum w Zielonej Górze

Szanowni Państwo,
Otwieram dzisiejszą prasę warszawską i co widzę? Katarzyna Murawska-Muthesius, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, opowiada o problemie zbyt wielkich zbiorów. Muzeum to posiada 900 tysięcy obiektów, z których wystawiono jedynie bardzo niewielką część.

Każdy kto był w Muzeum Ziemi Lubuskiem zdaje sobie sprawę, że muzeum tutejsze, mówiąc językiem młodzieży, to „kupa”. To muzeum przypomina raczej placówki w miastach powiatowych i mniejszych miejscowościach. Poziom artystyczny wystaw, estetyka ich aranżacji, jakość opisów i wyjaśnień towarzyszących wystawom, ilość multimediów graniczy pomiędzy skandalem a bezczelnością estetyczną. Pamiętam wystawę portretów Kuntzego, reklamowaną tablicą z seledynową folią samoprzylepna z ponaklejanymi literami z folii samoprzylepnej w kolorze złotym. Jest to kicz jakiego nie spotkałem nawet w muzeum w Pniewach. Zareagować można jedynie paroksyzmem smiechu.

Obiekty tam prezentowane są nieatrakcyjne, wystawy są nudne. Fatalne jest oświetlenie tych wystaw. Jest to muzeum całkowicie odstające poziomem od najgorszych placówek jakie zwiedzałem w swoim życiu. Równać się może jedynie prezentującemu paskudne kicze muzeum w rosyjskim Smoleńsku.

Niektóre z wystaw pachną hucpą polonocentrycznej propagandy. Owe muzeum wykreowało takie falsyfikacje jak „Śląsk Lubuski” i zleciło namalowanie pocztu jego władców. Jest to nic innego jak jawna polityczna propaganda. Tworu takiego nigdy bowiem nie było. Dziwi mnie paranoiczna obawa przed prezentowaniem okolic Zielonej Góry jako Dolnego Śląska. Poddaję w wątpliwość kwalifikacje zawodowe i naukowe osób kierujących tą placówką.

Sama nazwa tej placówki jest historyczną falsyfikacją. Znajduje się ono bowiem na terenie Śląska. Ziemia Lubuska zaś to obszar dzisiejszego powiatu słubickiego. Tereny ok. 80 % obecnego woj. Lubuskiego formalnie określane były przed drugą wojną światową mianem Brandenburgii Wschodniej.

Ostatnio odwiedziłem londyńskie Victoria & Albert Museum. Jest to tak samo muzeum bardzo różnorodne, prezentujące zarówno radykalną i kontrowersyjną sztukę współczesną jak i dzieła starożytne. Jest to konwencja muzeum heterogenicznego, stosowana także w przypadku placówki muzealnej w Zielonej Górze.

Fot. Kontrowersyjna sztuka z V&A Museum- budynki World Trade Center dnia 11.09.2001, obok trafiony Pentagon.



Porównania jednakże nie mają sensu. Postuluję natychmiastową zmianę kierownictwa tutejszego muzeum z powodu rażącego zacofania tej placówki. Widzę takie zmiany w Warszawie. Przychodzą nowi szefowie i „otwierają okna” (czasem dosłownie) w poprzednio zatęchłych placówkach.

Muzeum Etnograficzne po zmianie szefów nagle otworzyło kawiarnię (dziś standard w muzeach), porządny sklep z pamiątkami. Ba, zaproszono nawet moich przyjaciół byśmy zrobili tam pokaz afrykańskiej sztuki walki angola w ramach wydarzeń kulturalnych które pod nowym kierownictwem zaczęły tam mieć miejsce. Tak samo Muzeum Narodowe- wprowadza się sztukę nowoczesną, kawiarnię, księgarnię, dobrą stronę internetową. Zmiany są możliwe. Proponuję zamknięcie tego muzeum jako osobnej placówki i uczynienie zeń oddziału Muzeum Narodowego w Warszawie, skoro ma ono tyleset tysięcy niewykorzystanych eksponatów.

Z wyrazami szacunku,

Adam Fularz, Warszawa

3 komentarze:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?