czwartek, 11 czerwca 2009

Parki to wynalazek jakiego w Zielonej Górze zdecydowanie brak.


Pola Mokotowskie, Warszawa
Foto wg wirtualna.warszawa.pl



Moi znajomi rzadko donoszą z Zielonej Góry. A ja już mieszkam poza Ziel. Górą na tyle długo by tylko dziwić się jakich to elementów współczesnej cywilizacji w Zielonej Górze brakuje. Życie w innych miastach pozwala powoli odkrywać rozmaite braki, do których ludność Ziel. Góry przyzwyczaiła się.

Weźmy taki brak parku. W Zielonej Górze największe i najważniejsze parki to cmentarze, z których "wywieziono nagrobki". Zostały smutne, mroczne drzewa jakie sadzi się w takich miejscach, została przygnębiająca, smutna atmosfera, której nijak wywieźć nie można.

Parki to wynalazek jakiego w Zielonej Górze zdecydowanie brak. Typowy park nie jest gęstwiną drzew po której można się najwyżej przejść pieszo. Prawdziwe parki to trochę łąki, wielkie zadbane trawniki na których można klepnąć z przyjaciółmi bez obaw że siedzimy na psiej kupie. Parki w dni pogodne są instytucją społeczną. Tu się spotykamy, plotkujemy, uprawiamy sporty. Rankami tu biegamy.

W Zielonej Górze, mieście już w jakiejś mierze zdechłym i opuszczanym przez licznych moich znajomych, parków nie trzeba. Emerytom wystarczą parko-cmentarze.

3 komentarze:

  1. czemu.. ten parko-las koło amfiteatru jest całkiem całkiem. poza tym zielonogórzanie lasy mają pod nosem, często tuż za oknem, wielu wiewiórki po balkonach skaczą.. ja nie narzekam:) a parki cmentarze są piekne jesienią^^

    OdpowiedzUsuń
  2. to sttraszne, ze w zg nie ma prawdziwego parku, z piekna zielenia, na ktorej siedza ludzie, czytaja, jedza!! bez fontann -- sic!
    to miasto jest na razie bardzo poor, a nie pure!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki za ciekawy blog

    OdpowiedzUsuń

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?