niedziela, 4 stycznia 2009

Zielona Góra nie umiera, ona umarła, tylko jej mieszkańcy tego nie zauważyli

Oto dyskusja z Salonu24.pl pod moim wpisem o Zielonej Górze.

Martwe miasto

Pośrednio chcę się odnieść do postu. W ubiegłym roku (chyba?) przyjechałem do Zielonej Góry, by obejrzeć przedstawienie teatralne "Zabijanie Gomułki". Miałem do przejechania sporo kilometrów, ale nie było korków, dobra pogoda, więc przyjechałem za wcześnie. Było nas parę osób, chcieliśmy czas do spektaklu spędzić w jakiejś restauracji. W sobotni wieczór w centrum miasta mieliśmy spory problem ze znalezieniem takowej. Jedna znajoma chciała coś kupić w sklepie spożywczym. Podobne problemy. Znalazła sklep monopolowy i dopiero po dłuższym czasie jakiś sklep spożywczy. Po dłuższym czasie znaleźliśmy restaurację. Nie pamiętam nazwy. Była dwupiętrowa. W centrum miasta żadnych sklepów, restuaracji, barów - ani czynnych, ani nieczynnych. Na co drugim budynku szyld jakiegoś biura. Jeden pamiętam: towarzystwa przyjaźni polsko-greckiej. Podczas poszukiwań widzieliśmy niewiele osób. Puste chodniki. Puste jezdnie. Wymarte miasto. Za to były problemy z biletami do teatru. Dobrze, że zamówiliśmy je wcześniej, bo około godziny szóstej wieczorem były już wyprzedane.
Wcześniej - kilka tygodni przed wizytą w Zielonej Górze - byłem we Wrocławiu. Tam rynek tętnił życiem, przewalały się tłumy ludzi. Przynajmniej do północy, bo wtedy musiałem wracać do domu.
Zielona Góra nie umiera, ona umarła, tylko jej mieszkańcy tego nie zauważyli. Nie jest atrakcyjna dla mieszkańców województwa, o czym świadczy fakt, że Szprotawa, Żagań, Żary chcą się przenieść do województwa dolnośląskiego (za Radiem Wrocław).
Sezesko 03.01.2009 - 23:55

Obejrz dyskusję: http://portalliberalow.nowy.salon24.pl/378597.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?