niedziela, 4 stycznia 2009

Porażka ekologii w Zielonej Górze

Jako ekolog z niechęcią mówię o tym temacie, ale po jakimś okresie naszej działalności przychodzi pora na ocenę działalności. Ogólnie to ujmując, jako organizacja odnieśliśmy porażkę w tym mieście.

Sprawnie działającego systemu ścieżek rowerowych w nim brak, zamierza się wyciąć okoliczne lasy, temat prawnej ochrony najcenniejszych z nich media przemilczały. Komunikacja zbiorowa w Zielonej Górze nie działa sprawnie poza jedną jedyną linią na której częstotliwość ruchu jest na typowym poziomie. Poza jedna linią jakość obsługi komunikacyjnej miasta jest skandalicznie zła, autobusami podróżują jedynie starsze kobiety, emerycie oraz młodzież. Do miasta niemal nie sposób dotrzeć koleją z kierunku południowego (Jelenia Góra) czy zachodniego (Frankfurt, Berlin), w kierunku Szczecina czy Wrocławia kolej ginie, prędkość przejazdu oscyluje wokół 30 km/h.

Upadła kultura w Zielonej Górze. Z miasta wyemigrowali didżeje, muzycy, artyści, graficy, malarze, bohema artystyczna- absolwenci tutejszego Instytutu Sztuk Pięknych. Osoby te mieszkają dziś w Irlandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, oraz w Warszawie czy Wrocławiu. W Zielonej Górze pozostały jedynie osoby w wieku lat kilkunastu, brakuje znacznej części pokolenia 25- i 30-latków. Brakuje 2/3 klubów.

Świadomość kulturalna jest na tak skandalicznie niskim poziomie że władze miasta, zapewne w celu zwalczania nie odpowiadających ich gustom imprez muzycznych, zdzierały plakaty umieszczane na skrzynkach ulicznych- a jest to jedyna poza Internetem metoda bezpośredniego dotarcia do grupy docelowej jaką są młodzi ludzie. Opłacenie plakatowania ulic przez miejski ZOK kosztuje kilkaset złotych, co czyni imprezy klubowe w tak małym mieście nieopłacalnymi.

Moje apele o ponowne otwarcie teatru muzycznego i sceny operowej, działającej tu przed wojną, zostały przemilczane przez media, mimo że przecież tak przebudowywane są lub właśnie zostały przebudowane teatry w miastach tej wielkości: Opolu, Rzeszowie, Olsztynie. Osoba oczekująca bardziej wyszukanej kultury w Zielonej Górze nie znajdzie niemal nic. Nie udało się, mimo próśb i apeli kilku osób, reaktywować festiwalu reggae/ragga.

Miasto pogrąża się w chaosie urbanizacyjnym, poza ścisłym centrum, efektem działań przedwojennych planistów i urbanistów, jest estetycznym koszmarem. Media w większości są nam niechętne, dziennikarze są niezainteresowani tematem, może mają inne ideologie polityczne, a może mają dość wątpliwą etykę, i inne cele niż dobro mieszkańców (oraz dobro przyszłych pokoleń, które podkreślają ekolodzy).

3 komentarze:

  1. Tytulujesz sie mianem ekologa we wpisie o ekologii, a piszesz glownie o imprezach muzycznych i emigracji ludzi po kierunkach artystycznych do innych miast. Watpliwy ten tytul ekologa.

    ziutek

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytulujesz sie mianem ekologa we wpisie o ekologii, a piszesz glownie o imprezach muzycznych i emigracji ludzi po kierunkach artystycznych do innych miast. Watpliwy ten tytul ekologa.

    ziutek

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauwazylem, ze tekst jest taki sam jak post z 27 listopad pod tym samym tytulem i dopiskiem "tekst sprzed roku". Pomijajac szczegoly przyznaje jednemu i drugiemu slusznosc;)Jak by nie bylo podzielam twoje zdanie na temat Zielonej Góry. Ekologiem nie jestem, aczkolwiek jako czlowiek ze wsi mam "w sobie" cel - dobro przyrody, ktora od zawsze jest moim domem.

    Powracajac do tematow bardziej miejskich. Tez tak jak ty oglosilem juz dawno temu smierc tego miasta. Przerazajace jest jak szybko zaczelo dziac sie tutaj zupelnie nic. Jako grafik rozrywki mam tutaj zero, jako fan rocka - patrz wyzej (z wyjatkami;). Mieszkajac tutaj przez 4 dni w tygodniu z niecierpliwoscia wypatruje powrotu do mojego lasu..

    Nie jestem typem dzialacza/aktywisty i nie sledze tematu rozwoju, tego miasta, ale gdyby komus kiedys sie zechcialo "cos ruszyc" z checia pomoge w sferze designu czy reklamy:)

    Pozdrawiam Cie Adamie!

    doodah0@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?