środa, 3 grudnia 2008

Zielona Góra i inne miasta

tekst sprzed 6lat, z 2002 roku.

Adam Fularz

Miezszkańcy Zielonej Góry zapewne sądzą, iż żyją w mieście lepszym od innych, ładniejszym, ciekawszym i lepiej zarządzanym. Lecz dawno już tak nie jest i jakość życia w naszym mieście uległa relatywnemu pogorszeniu. Czy sytuacja na prawdę wygląda jeszcze tak, jak mieszczanie naszego miasta sobie wyobrażaję? Porównajmy Zieloną Górę z sąsiednimi miastami- rezultaty mogą być szokujące i zaskakujące! Najbliższe duże miasta sąsiednie Zielonej Góry to Frankfurt nad Odrą (70 tys. mieszk.), Cottbus (100 tys. mieszk.) i Gorzów Wielkopolski (120 tys. mieszk).

Zielona Góra jest dość dziwnym miastem. Powstała z 20- tysięcznego niemieckiego miasta powiatowego Gruenberg in der Schlesien, i ulokowano tutaj siedzibę władz nowopowstałego woj. zielonogórskiego, bowiem miasto bylo najmniej zniszczone w wyniku działań wojennych. To polityka sprawiła, iż miasto uległo tak zancznej rozbudowie.

Trudno bowiem wskazać czynniki ekonomiczne, które o tym zadecydowały. Miasto ma słabe podstawy ekonomiczne, i stało się stolicą tego regionu z tego powodu, iż wcześniejsze główne ośrodki tego obszaru- Chociebuż (Cottbus) i Frankfurt nad Odrą znalazły się poza granicami Polski, tak więc nowy ośrodek regionalny był potrzebny. Niemniej miasto musi szukać swojej przyszłości.

Ekonomia. Ekonomiści dawno już rozpracowali miasta i odkryli zasady nimi rządzące. Jest to temat ogromny i złożony, lecz łatwo powiedzieć, o co w miastach chodzi- o to, by ludziom żyło się jak najlepiej. Celem jest zwiększenie poziomu życia- dobrobytu. Z jednej strony poprzez obniżenie kosztów mieszkania w mieście (tani transport zbiorowy, niskie ceny czyli duża konkurencja wśród sklepów), z drugiej strony poprzez zaoferowanie dobrej edukacji, bezpieczeństwa, zieleni miejskiej i parków, placów zabaw, miejsc kultury i rozrywki.

Miasto-ogród? Jak to miło brzmi. I staje się rzeczywistością we Frankfurcie nad Odrą, gdzie w 2003 roku planowana jest wielka wystawa Miasto- ogród 2003. W tym celu cała wyspa Ziegenwerder jest rozkopana, a miejskie parki przypominają wykopaliska. Praca wre pełną parą. Do projektu miasta-orgodu włączyły się także Słubice, zapewne chcąc pokazać iż Polacy potrafią także.

Frankfurt i bez tego jest kwitnący- cała historyczna część miasta otoczona jest pięknym parkiem z rzeczką w miejscu dawnych fos. W Anger, południowej części miasta rozciąga się pełen przepychu ogród angielski z uroczą altaną i morzem kwiatów. W Chociebużu także trafimy w morze kwiatów w otaczającym starówkę pierścieniu parków, albo w przepięknie ukwieconych parkach nad brzegami Szprewy. Gorzów dysponuje parkiem Róż oraz Walczaka. Zielona Góra ma mało parków, i zazwyczaj są one zaniedbane, brak nawet najprostszych i najtańszych kwiatów. Bogate miasta francuskie mają przepiękne parki-cuda, o wspaniałych nazwach (Esplanade), pełne rzeźb i pomników. Takie parki są otoczone wysokim płotem, mają strażników i są zamykane na noc. To jest park...

Czasy, kiedy Zielona Góra była miastem-ogrodem, pod panowaniem architekta ogrodomiasta Jensena mineły bezpowrotnie. Drzewa z ulic miasta zaczęły zanikać w latach 70- tych, kiedy zdecydowano się na poszerzenie arterii samochodowych. Ostatnie fragmenty obsadzanych drzewami ulic padały jeszcze w latach 90- tych, kiedy poszerzano np. Dworcową. Szczególnie tragiczna była prezydentura pana Listowskiewgo: wycięto nawet drzewa w resztkach ogrodu botanicznego przy ul. Botanicznej i w parku przy ul. Urszuli (afera Aquaareny) i poszerzono końcowy fragment ul. Batorego, eksterminując przy okazji aleję drzew.

Z tej okazji jakiś dyletant z Urzędu Miejskiego wypowiedział się na łamach prasy, iż nie można posadzić na ul. Batorego nowych drzew, ponieważ ich systemy korzeniowe niszczą asfalt (sic!). Aaagh, głupota boli! W takim razie we Frankfurecie i Cottbus należy wyrwać świerzo posadzone drzewa. Drzewa sadzą także w Gorzowie. W Zielonej Górze także pojawiły się nowe drzewa, tylko że w donicach. Prowizorka, obliczona na przedwyborczą kiełbasę krótkotrwała namiastka normalności.

Jakość życia w mieście objawia się po transporcie publicznym. Atrakcyjna komuniakcja zbiorowa powoduje, iż ludzie częściej korzystają z autobusu lub tramwaju zamiast z samochodu osobowego, co prowadzi do odciężenia dróg i parkingów. Jest kikakrotnie tańsza od motoryzacji indywidualnej (gdzie uśredniony kilometr podróży samochodem osobowym kosztuje 68 gr), wobec czego powoduje iż mieszkańcy miasta oszczędzają na kosztach transportu i zaoszczędzone pieniądze mogą wydać na inne cele, co wydatnie zwiększa ich dobrobyt i poziom życia.

Dziś komuniakcja publiczna większych miast opiera się na układzie kilku często kursujących liniach głównych, standartem jest 10- lub 20- minutowa częstotliwość. System podstawowy dopełniony jest dodatkowymi liniami uzupełniającymi. Tylko taka organizacja transportu miejskiego pozwala przyciągnąć pasażera.

Sąsiednie miasta opierają swój transport zbiorowy na liniach tramwajowych: Gorzów dysponje trzema liniami tramwajowymi kursującymi co 10 minut i kilkoma liniami autobusowymi kursującymi co 10- 20 minut. Chociebuż także posiada system tramwajowy- 5 linii kursujących co 10-20 miut i kilka gęsto kursujących linii autobusowych. Niemalże o połowę od Zielonej Góry mniejszy Frankfurt nad Odrą dysponuje 5 liniami tramwajowymi kursującymi co 20 minut i dwoma głównymi liniami autobusowymi.

W tym porównaniu Zielona Góra wypada tragicznie: dysponuje zaledwie jedną główną linią nr 8, na której autobusy kursują z częstotliwością zapewniającą dobrą jakość usług- regularnie co 10 minut w szczycie, poza szczytem rzadziej. Poza tym autobusy kursują nieregularnie (nawet na linii 0), brak jest cyklicznego rozkładu jazdy, który jest podstawą jakości komunikacji miejskiej. Taki rozkład jazdy polega na stałych końcówkach odjazdu. łatwych do zapamiętania przez pasażera (np. 15, 35, 55 lub 01, 21, 41). To jest standart europejski, natomiast w Zielonej Górze tego brak. Transport publiczny w Zielonej Górze jest zły i powinien zostać zorganizowany na nowo, od podstaw.

W naszym mieście brak jest jakichkolwiek linii tramwajowych, co odciążyłoby ruch drogowy i pozwoliłoby zoszczędzić na budowie dróg. Na budowę nowych linii tramwajowych stać nawet tak małe miasta jak Grudziądz i ostatnio Elbląg, wobec czego dla Zielonej Góry nie powinno to być zbyt wielkim obciążeniem. Jednak tramwaje się opłacają- znacznie polepszają układ transportu miejskiego i odciążają sieć drogową. W Zielonej Górze potrzebna jest linia tramwajowa na os. Pomorskie, co powinno znacznie polepszyć dostępność tego oddalonego osiedla i zredukować koszty transportu. Niech władze Zielonej Góry zauważą, że podstawą dobrej komunikacji zbiorowej jest dobry układ linii trawajowych. Nawet w dwukrotnie mniejszym Frankfurcie na osiedle Neuberesinchen tramwaje kursują w szczycie w 7- minutowych odstępach.

Zielona Góra nawet nie ma pływalni publicznej. Pływalniea sportowa pry ul. Wyspiańskiego dostępna jest w dni powszednie jedynie od godz 20.30 do 22. Zapewne dla nocnych marków. Pływanie kosztuje tyle samo co we Franfurcie nadOdrą (...)

1 komentarz:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?