czwartek, 27 listopada 2008

W sprawie największego kuriozum polskiego rynku lotniczego

tekst sprzed 2 lat

Problemem portu w Babimoście od wielu lat jest nieuregulowany status własnościowy. Jak na razie jedyną i główną blokada jego rozwoju jest nie ekonomia, a stanowisko Agencji Mienia Wojskowego, która od lat nie chce przekazać, sprzedać, wynająć tego terenu komukolwiek. Uniemożliwia to zamontowanie na terenie portu urządzenia ILS oraz rozbudowę terminalu pasażerskiego, po to by pomieścił on jednorazowo np. 289 osób- a tyle się mieści w typowym samolocie tanich linii.Teraz ma się to zmienić- uchwalono już stosowną ustawę by państwo mogło od siebie samego (swojej armii) przejąć ów port.

Rynek lotniczy we Polsce jest już rozwinięty tak bardzo, że być może do portu będą zawijać tanie linie: te już się zgłaszały, i raczej można sądzić że przynajmniej do Londynu i Dublina loty będą miały wzięcie dzięki pasażerom czy to z Lubuskiego czy z zachodniej Wielkopolski.

Ruch cargo także nie powinien stanowić problemu, wbrew temu co twierdzi raport PricewaterhouseCoopers . Istotnie, zapotrzebowanie na lotnicze cargo z lubuskiego i okolic jest znikome, ale przecież sąsiedni Berlin i Brandenburgia generują gigantyczny ruch cargo- 37 tys. ton rocznie. Dobrze zarządzany port z pewnością mógłby przejąć choćby nawet i znikomą jego część, co już zapewni spore dochody. Do tego trzeba jednak kompetentnej kadry i wyposażenia.

Niestety, jak na razie marnotrawi się tylko cenny czas. Port przynosi straty, a wszyscy czekają.
Trzeba rozbudować terminal pasażerski, dodając terminal tanich linii, taki jak np. ostatnia inwestycja w Łodzi (koszt: 4,8 mln PLN). Wydaje się, że przy tej okazji władze powinny dokładnie przeanalizować zmianę lokalizacji dla nowego terminalu jeśli dojdzie do takiej inwestycji. Najrozsądniej byłoby stary terminal przekształcić w dworzec cargo lub zaplecze techniczne, a nowy budynek wybudować możliwie najbliżej linii kolejowej Zielona Góra-Poznań, w miejscu gdzie tory tej głównej linii przechodzą najbliżej portu lotniczego.

Wówczas wystarczy budowa prostego przystanku na tej linii, by rozwiązać w przyszłości problemy z dotarciem do tego portu. Wszak w Europie standardem jest połączenie kolejowe na lotniska, także w tych mniejszych miejscowościach, zwłaszcza gdy przy samym porcie prowadzi główna linia kolejowa. Takie rozwiązanie umożliwi w przyszłości szybszy rozwój tego portu . Po planowanej w przyszłości modernizacji linii kolejowej do Zielonej Góry, to kolej będzie najszybszym sposobem na dotarcie z miasta do tego portu, i warto by już teraz się do tego przygotować.

Władze powinny już teraz rozpisać konkurs architektoniczno-urbanistyczny na koncepcję rozbudowy portu, a tutejsi politycy z całego regionu powinni włączyć się w walkę o wydarcie terenu portu z rąk Agencji Mienia Wojskowego, co przecież udało się ostatnio np. w Szczytnie, lub też w inny sposób umożliwić inwestowanie na tym terenie. Obecnie, o los portu zabiega jedynie dwoje lubuskich parlamentarzystów. Jak najszybciej powinna też powstać spółka mająca zarządzać tym portem. Wielka szkoda, że tutejsze władze zdają się nie rozumieć, że czas to pieniądz, na sprawę lotniska patrzą zaś nie rozumiejąc, że jest to biznes, i on po prostu ucieka. Uciekają także stracone szanse, turyści, biznesmeni. Ta sytuacja nie zmienia się od dobrych paru lat. Ile jeszcze będziemy czekać na to, by ten port normalnie zafunkcjonował zamiast być największym kuriozum polskiego rynku lotniczego?

1 komentarz:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?