środa, 12 listopada 2008

O ekologii...

O ekologii w Zielonej Górze nawet nie ma co zabierać głosu. Przed wojną na ul. Żeromskiego i Kupieckiej, a także Westerplatte, rosły drzewa, były to zadrzewione aleje. Dziś drzewa jak są, to w donicach. W ostatnich latach drzewa wycięto na ul. Dworcowej, Batorego. Zniszoczono staw "Glinianki" za Campusem na Podgórnej, zniszczono część przedwojennego parku przy tamtym kampusie, Bóg wie po co zamieniono naturalny strumień na rów wykopany od linijki, albo zamieniono leśne poszycie z bluszczu na trawnik. Kto za to płaci?

Wodospad przy ul. Szwajcarskiej przebudowano na brzydkie, wybetonowane koryto ze stopniami, i to zaraz koło domu p. Listowskiego, gdzie zresztą rośnie rzadka roślina, łuskiewnik różowy, rosnący ponoć pod ziemią i wypuszczający na powierzchnię jedynie różowe kwiaty. Szkoda że ludzie rządzący miastem nie znają tego co się dzieje w promieniu 50 metrów od ich drzwi, i tolerują to że strumień ów się rozkopuje, pogłębia, zmienia jego naturalny charakter.

O stanie tutejszych parków, przedwojennych wizytówek miasta, Góry Braniborskiej czy Wagomostawu, nie wspominam, to dziś ruiny. Jak zaproponowałem by zrobiono duży park miejski w Doliny Luizy wzdłuż ul. Źródlanej, to miasto sprzedało te tereny pod domki. Dziś w tym mieście nie ma jednego parku z prawdziwego zdarzenia, bo niby gdzie? Do tego brak kompetencji miejskich speców od zieleni- z tego co rozmawiałem ze znawcami tematu, to nasi są po prostu niekompetentni, dużo gorsi niż w np. we Wrocławiu. Pora ich zmienić i tyle. Zaraz się okaże że jednak w mieście mogą rosnąć drzewa przy ulicach. Nasi spece są zdanie że drzewa korzeniami niszczą asfalt, i są niedouczeni, bo są też "miejskie" gatunki drzew, które tego nie robią. Tak to w tym mieście jest…

3 komentarze:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?