środa, 12 listopada 2008

Kilka starych recenzji sztuk LT

„Zabić Gomułkę” Lubuski Teatr w Zielonej Górze

Atrakcyjna scenografia- sztuka ma miejsce w opuszczonych magazynach, otoczka mająca przyciągnąć sporą liczbę snobów po 40-ce chących widzieć coś modnego, niekoniecznie skrywa dobrą sztukę.

Reżyser słysząc po sztuce że mam dla niego kilka komentarzy oddalił się i już do mnie nie podszedł, mimo że specjalnie na niego zaczekałem by znalazł choć chwilę. Bo oto ten eye-candy, uczta dla oczu, nie niesie w sobie żadnego przesłania, żadnego głębszego przekazu. Zupełnie jakby dla reżysera wzorem był Nikita Bułchakow i jego sztuki wysublimowane na poziomie szkolnego przedstawienia. Tutaj także metapoziom przesłania jest podobny- ot, głębia na poziomie serialu telewizyjnego.

Sztuka jednak jest dobrze zagrana, cała otoczka fabrycznych wnętrz i siedzeń znanych z teatrum pauperum czyni ją uroczym spektaklem idącym śladem pewnej mody, choć wypełnionym banalną treścią pozbawioną jakiejkolwiek kwintesencji. Twórca tej sztuki winien chyba szukać innego zajęcia, teatr mu nie wychodzi, i przykro mi jeśli ranię jego ambicje. Sztuka jest miejcami zabawna, ale za mało by moga pasować pod komedię mogącą mieć banalną fabułę. Wydaje się że reżyserowi bardziej chodzio o wyeksponowanie idei protestantyzmu, czytania Biblii etc. Jeśli istnieje coś takiego jak teatr dla konserwatystów, ta sztuka pasuje tam jak ulał.

A plakat wyglądał tak dobrze- przedstawiał komunistycznego trepa godnego zabicia już za sam wygląd - choćby zaciętą twarz, z definicji potakującą i głuchą na wszystkie kontrargumenty. Sądziłem na podstawie udanego plakatu że autor zrobi małe studium trepizmu i betonizmu wszelkiej maści, że będzie to coś o wartościach- pysze, ignorancji, wielkim ego takich despotów, coś uniwersalnego dotykającego do żywego każdych bufoniastych rządzących, takich polityków- trepów, a tymczasem było to nudne rozczarowanie na którym mimowolnie podsypiałem. Taki teatr to strata- i czasu, i pieniędzy, także tych pieniędzy podatników.

Przegląd dramatu współczesnego

Dobre sztuki wg opinii jakie zebrałem od osób które widziały je wszystkie, to „Darkroom” (podobno po prostu normalna sztuka), poza tym „Kartoteka”, średnie „Prezydentki”, reszta to rzeczy nie warte wzmianki czy wspomnienia. „Pokropek” to podobno żenada tak potworna że aż straszno. Jeśli widz mówi że cały czas trwania tej przydługiej sztuki miał nadzieję że wybuchnie pożar lub jakieś inne zdarzenie przerwie ją i wybawi go od konieczności wyczekiwania końca tego potwora, to resztę możemy sobie dopowiedzieć. Podobno reżyser popełnił chałturę niesłychaną, a aktorzy mają wymioty jeśli przyjdzie im w tym grać.

Strumień Leszek Mądzik

Nic. Po prostu 40 minut niczego. Przesuwanie konfesjonałów chyba, sztuka made in Katolicki Uniwersytet Lubelski. Poprawna politycznie, bo ze sceny nie pada słowo. Osoby wokół mnie albo po cichu plotkowały, albo spały, albo sprzątały stare wiadomości w telefonach komórkowych. Koniec spektaklu (następuje znienacka) to kupa śmiechu, wszyscy się śmieją z tej sztuki i komentują to dziwo. Nudne jak flaki z olejem, nic nie jest warte wspomienia. Weźcie poduszkę, telefony przestawcie na milczenie i sprzątajcie w katalogu ze starymi smsami.

1 komentarz:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?