środa, 15 października 2008

Jak dojechać? Jaka kultura w Zielonej Górze?

Jak dojechać?

Zielona Góra nie będzie także stolicą regionu z obecnym systemem transportowym. Do Opola, miasta o takiej samej liczbie ludności jak Zielona Góra, koleją na poranny szczyt komunikacyjny do miasta dojeżdża wg badań niezależnego audytora 5700 osób (z tym że mają też po co dojeżdżać). W Zielonej Górze w porannym szczycie mowa jest o kilkuset osobach- może tylko 300 albo 600 z czego ponad połowa to kolejarze, zresztą wystarczy przejść się rano i policzyć. Kolej nie funkcjonuje poprawnie w żadnej z relacji wokół Zielonej Góry. Pociągi kursują wolno- z prędkością handlową rzędu 30 km/h, nader rzadko- zwykle co kilka godzin, co powoduje że niemal nikt z nich nie korzysta, poza kolejarzami i ludnością z wiosek skazanych na ten środek transportu. Władze samorządowe poniosły druzgoczącą porażkę w reformowaniu kolei regionalnych.

A to dzięki kolei- jej wygodzie i szybkości podróży jaką ten środek transportu daje, Zielona Góra mogłaby odzyskać pozycję stolicy regionu. W Leeds, gdzie mieszkam, udział kolei w przewozach do centrum pobliskiego Manchesteru wynosi aż 40 %. W naszym regionie udział kolei w jakiejkolwiek relacji zwykle oscyluje wokół co najwyżej kilku procent, a w przewozach transgranicznych 3,08 procenta (dane z 2004 r.).

Komunikacyjna stolica regionu?

Do Świebodzina, Szprotawy i Głogowa w 35 minut, do Żar i Kożuchowa w 20 minut, do Żagania i Lubska w 25 minut, do Gubina w 40 minut- czasy przejazdu jak najzupełniej możliwe. To sprawny system transportu regionalnego mógłby uczynić z Zielonej Góry prawdziwą stolicę regionu, do której wpada się na zakupy czy do teatru, podobnie jak ma to miejsce z Poznaniem czy Wrocławiem. Przecież przed wojną przez to województwo pociągi mknęły z prędkościami rzędu 160 km/h! Dzisiaj dawne linie wysokich prędkości rozkradziono, jak tą z Lubska do Gubina. Nie istnieją nawet połączenia do 100-tysięcznych miast w sąsiedztwie Zielonej Góry- Legnicy, Cottbus czy Gorzowa.


Samorządy przez lata tylko bezczynnie patrzyły na to jak PKP większość środków na modernizacje linii lokuje w innych województwach. Dziś linie kolejowe w woj. Lubuskim to ruina, a jego mieszkańców ograbiono z wartej setki milionów infrastruktury (wg moich szacunków wytransferowano 800 mln w ciągu 10 lat). Tak źle z koleją nie jest chyba w żadnym regionie tej części Polski. Nawet w Polsce można: w wielu innych województwach kolej funkcjonuje całkiem poprawnie, jak np. w woj. Opolskim, gdzie w szczycie pociągi osobowe kursują co 30 minut. W woj. Mazowieckim powołano nawet dwie nowe spółki samorządowe do obsługi połączeń, podobne plany realizuje wiele innych samorządów (np. ruszają niezależne, samorządowe Koleje Dolnośląskie na południe od nas), tylko nie nasz.

A może dolecieć?

Władze samorządowe poniosły także porażkę w dziedzinie portu lotniczego w porównaniu z wyczynami innych samorządów. Port lotniczy, ulokowany wcale nie daleko od centrum miasta (jedna trzecia portów lotniczych w Polsce jest ulokowana dalej niż ten zielonogórski, niekiedy dystans sięga nawet ponad 60 km!) jest niewykorzystany, jego liczba pasażerów jest kilkudziesięciokrotnie niższa niż np. portu w Rzeszowie.


Władze od wielu lat nie potrafiły porozumieć się z wojskiem odnośnie losów tego portu, mimo że to samo udało się np. w Olsztynie-Szymanach (53 km od centrum Olsztyna) gdzie rozpoczęto jego rozbudowę pod tanie linie lotnicze. W tej dziedzinie Zieloną Górę wyprzedziła cała Polska- do innych miast latają tanie linie wożące setki tysięcy pasażerów rocznie, do nas latają ciężko subsydiowani przewoźnicy których roczne przewozy to równowartość 10 kursów boeingów tanich linii. A tanie linie się nie pojawią póki port nie będzie miał kompetentnych managerów i systemu nawigacji takiego jaki mają wszystkie pozostałe porty lotnicze w tym kraju.

W sprawie portu nie zrobiono dosłownie nic, poza subsydiowaniem państwowego przewoźnika sumami za które skusiłoby się wiele tanich linii mogących dowozić turystów z Europy nad lubuskie jeziora. Zresztą jest to stereotypem jakoby port lotniczy musiał funkcjonować wokół jakiegokolwiek większego miasta- w wielu krajach z powodzeniem rozwijają się porty lotnicze zupełnie na prowincji, z dala od większych ośrodków miejskich, czego przykładem jest irlandzki port Shannon obsługujący kilka milionów podróżnych rocznie. Do Polski wracając, w Rzeszowie port lotniczy rozbudowano do rangi portu transkontynentalnego, będzie on od połowy 2007 r. poza tanimi liniami

Kultura? Leży także.

Jeszcze w latach 80-tych tutejsza filharmonia szczyciła się również tytułem Opery Kameralnej i organizowała takowe przedstawienia w zabytkowych wnętrzach zamków i pałaców Ziemi Lubuskiej. Przecież przed wojną, w 1931 roku to miasto zbudowało teatr operowy. Dziś teatr operowy ma nawet Rzeszów czy pobliski Frankfurt nad Odrą, natomiast w Zielonej Górze takie idee wywołują zdziwienie. Lokalny teatr nie odnosi sukcesów, zniknęła scena lalkowa mimo ze w wielu innych miastach tej wielkości (np. Słupsku, Toruniu, Rzeszowie, Łomży) z powodzeniem funkcjonują odrębne teatry lalkowe niekiedy porażające gigantomanią, jak w Rzeszowie.

W Zielonej Górze powinno się przeprowadzić gruntowną reformę tutejszego teatru, rozdzielając go na kilka odrębnych organizacyjnie przedsięwzięć wg spełnianych funkcji: teatr impresaryjny ściągający do miasta sztuki zewnętrznych teatrów, w tym także opery, teatr ze stałym zespołem, oraz teatr lalkowy. Mogą one funkcjonować w tym samym budynku, lecz rozdzielenie organizacyjne tych struktur na zupełnie odrębne od siebie organizacje umożliwi łatwiejsze nadzorowanie rezultatów ich pracy. Teatr na ul. Niepodległości powinien także odzyskać (po koniecznej przebudowie) rolę sceny operowej dla tego regionu, jaką pełnił przed wojną. Niestety- władze samorządowe które dzierżą pieczę nad tymi przybytkami kultury, preferując status-quo i odwlekając reformy powodują tylko ich dalszą zapaść.


(...)

1 komentarz:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?