środa, 21 maja 2008

W czym wiedzie Zielona Góra? (patrząc z Kielc)

Wizyta w Kielcach była nieco nieoczekiwana. Nie sądziłem że będę miał czas na wzięcie udziału w tej konferencji, mimo że nadesłałem referat. Ale jednak jakoś wyrobiłem się i dotarłem do Kielc na dwa majowe dni. Miasto mnie zaskoczyło. Jest o połowę większe od Zielonej Góry (ma tyle mieszkańców, co Trójmiasto Lubuskie), ale ile tu siedzib znanych firm, jakie tu są targi!

Tak, to właśnie Targi Kielce są powodem dla którego odwiedzam to miasto. W przeciągu kilkunastu lat wybiły się na drugą targową stolicę Polski- przed nimi są tylko Międzynarodowe Targi Poznańskie. Tutejsze targi są własnością miasta, i była to polityka tutejszych władz, które świadomie i długofalowo rozwijały Kielce na ośrodek kongresowo- targowy.

Dziś wygląda tu trochę jak w Stanach Zjednoczonych. Bardzo liczne hotele, w tym jeden to wielki kompleks, wieżowiec Hotelu Konresowego z salą bankietową, do której wieczorem jestem zaproszony na galę i uroczysty bankiet. Trafiam do stołu zarezerwowanego dla organizotorów targów. Ci produkują się, by pozostawić na gościach targowych jak najlepsze wrażenia. Stąd ta gala w hotelowym patio przypominającym naszą palmiarnię- chcą by biznesmeni i w przyszłości przejeżdżali do Kielc.

Mi jako prelegenowi na konferencji przypadło zadanie polemizowania z planami budowy od podstaw portu lotniczego w Obicach koło Kielc. Tutejsze władze chcą na ten cel przeznaczyć 250 mln PLN. Kończy się wykup gruntów, powstają pierwsze szczegółowe plany. Widząc upór i determinację, sądzę że lotnisko powstanie, nawet jeśli pomysł nie jest opłacalny finansowo.

W Kielcach jest wspaniała infrastruktura. Jest tu budynek Kieleckiego Centrum Kultury z trzecią największą sceną w Polsce, gdzie wystawia się nawet opery, i ma siedzibę filharmonia. Jest nawet teatr lalkowy i kilka innych. Jest tu nowozbudowany (w miejscu starego) wielki stadion piłkarski z krytymi widowniami na 15 tysięcy osób, obecnie najnowocześniejszy w kraju. Budowa kosztowała ok. 48 mln PLN.

Na górze Telegraf jest długi orczykowy wyciąg narciarski, trzy czy cztery razy dłuższy niż nasz na Górę Tatrzańską. W mieście działa Uniwersytet Humanistyczno- Przyrodniczy, Politechnika Świętokrzyska i ok. 10 niepaństwowych uczelni wyższych. Jest aż 9 muzeów, w tym Muzeum Narodowe w starym pałacu biskupim, z wystrojem wnetrza tworzącym tu klimat XVII- wiecznej siedziby magnackiej. Obok niego zrekonstruowano niedawno reprezentacyjny geometryczny Ogród Włoski. W innej części miasta buduje się Ogród Botaniczny o powierzchni 15 ha, wielokrotnie większy od naszego (2 ha). Na terenie miasta jest kilka rezerwatów przyrody.

Jadąc rano na konferencję nie mogłem się nadziwić ile na ulicach Kielc jest samochodów wiozących w porannym szczycie, ok. 9:30, biznesmenów do pracy. Kielce to także miasto wielkiego biznesu. Swoje siedziby ma tu m.in: Cersanit S.A., Barlinek, Kolporter, North Fish, NOMI, Mitex i Exbud. Tutejsze targi mają pozycję wicelidera i organizują dziesiątki imprez targowych rocznie, choć powstały dopiero w 1992 roku. Odwiedzając tutejsze centrum koferencyjne, jestem w szoku. To dobry europejski poziom, którego w ogóle nie spodziewałem się w tym rejonie kraju. Konferencja naukowa ma bardzo wysoki poziom, to klasa europejska.

Ciekawe są kieleckie media. Jest tutaj np. telewizja internetowa realizowana ze środków miejskich i przez pracowników Urzędu Miejskiego, m.in. przez rzecznika urzędu. Do tego prężnie działa wortal kulturalny Wici.info, rodzaj kalendarza wydarzeń kulturalnych zmiksowanego z serwisem społecznościowym osób bardziej wrażliwych artystycznie. Czegoś takiego bardzo brakuje w naszym mieście. Kielce to także sport. Żużel tu w ogóle nie istnieje- rolę rozrywki masowej spełnia tutaj klub piłkarski Korona Kielce, grający w I lidze. Lokalną dumą jest Vive Kielce- mający ogólnopolskie sukcesy zespół piłki ręcznej.

Mnie najbardziej fascynowały tutejsze trasy do downhillu- ekstremalnego sportu polegającego na zjazdach ze sporych wzniesień specjalnymi rowerami. Namówiłem mojego kieleckiego krewnego aby oprowadził mnie po tych trasach, jako ze sam uprawiam amatorsko taki sport. Zadzwoniłem też do Indiano, znajomego kieleckiego trenera capoeiry, licząc że może tego wieczora wspólnie powalczymy jeśli akurat tego dnia prowadzi zajęcia. Nie udało się, ale Indiano przez telefon był tak rozbrajająco miły i pozytywnie nastawiony, że dawno nie miałem tak sympatycznej rozmowy telefonicznej.

Między Kielcami a Zieloną Górą różnica jest tak gigantyczna, że aż brak słów by ją opisać. W porównaniu z Kielcami w Zielonej Górze nie ma niemal kompletnie żadnego biznesu. U nas nie zobaczymy w porannym szczycie samochodów z biznesmenami. Brak tego światowego poloru, cudzoziemców wielu kolorów skóry, jakich widziałem na gali czy na targach. Brak wielojęzycznego szwargotu, nawet jeśli tylko przyjezdnego. Brak zintegrowanego środowiska kulturalnego i artystycznego, brak infrastruktury.

Zielona Góra nawet w porównaniu z Kielcami jest prowincją, przede wszystkim gospodarczą i kulturalną, ale też trochę i sportową. Może dziś mamy mniej mieszkańców, ale kto zabrania lokalnym władzom stworzyć wreszcie Trójmiasto Lubuskie i połączyć populacje trzech sąsiadujących miast nie tylko na papierze, ale i w „realu” np. często i szybko kursującą koleją podmiejską, tak jak to się robi w Europie czy powoli i w Polsce? Zielona Góra może w przyszłości być czymś w rodzaju Kielc- ma i zupełnie niewykorzystany potencjał demograficzny aglomeracji, ma też kapitał ludzki, który co prawda w mojej grupie wiekowej (25- 30 lat) w zdecydowanej większości już wyemigrował, ale kto wie, może kiedyś wróci?

Zielona Góra potrzebuje pomysłu, własnego, oryginalnego, na to czym chce być w przyszłości. Miasta bez specjalizacji, bez tego głównego, wiodącego tematu, nie mają wielkich szans na rozwój. Te które taki motyw przewodni posiadają (jak choćby Kielce- miasto targów i kongresów) mają dzięki temu widącą rolę choćby tylko w jednej z dziedzin. Zielona Góra dziś nie wiedzie w niczym.

2 komentarze:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?