poniedziałek, 10 marca 2008

Także uniwersytet mógłby rozwijać tutejszą kulturę


Krótko, chodzi mi o to że gdy sam byłem studentem, jednym z głównych kryteriów wyboru miejsca studiowania była jakość oferty kulturalnej, głównie liczba imprez z muzyką jaką lubię. Wg mnie studenci wybierają miasta studiowania w dużej mierze ze względu na jakość życia, a z tym w Zielonej Górze jest spory problem. Także dzięki bierności UZ.

Jak może czytelnicy słyszeli, w naszym mieście studenci nudzą się jak mopsy. Nie ma niemal nic. Czasem, raz na miesiąc, jest jakaś impreza z lepszą muzyką, lepszymi didżejami. Ale poza tym jest tragedia. Studenci wyjeżdżają na weekendy do domów, nic ich tu nie zatrzymuje, życie studenckie w weekendy istnieje w bardzo niewielkim zakresie.

Krążą plotki iż UZ zlikwidował kluby muzyczne w tym walącym się akademiku ponieważ nie odpowiadały jego władzom muzycznie. Nie wiem na ile to prawda. Z tego co słyszałem przechodząc koło klubu „Kotłownia” muzyka tam grana to disko, zupełnie jak na sąsiednich wioskach. Aż się dziwię że nie ma nic lepszego dla studentów. Obawiam się że z taką ofertą kulturalną to ściągnie się na studia tylko fanów disko z okolicznych wiosek, osoby z wyrobionym gustem muzycznym mogą nie zechcieć studiować w mieście mającym tak kiepską ofertę kulturalną dla studentów.

Gdy ja studiowałem w Wielkiej Brytanii, były tam 3 wielkie kluby studenckie w podziemiach uniwersytetu, i wszystkie one były miejscem gdzie co jakiś czas organizowano imprezy rockowe, grime, jungle, d’n’b, raggajungle. Dziś nie ma miejsca by grać taką muzykę w tym mieście, dominuje komercja. Bardzo mi szkoda że nie możnaby zrobić choć jednego klubu uniwersyteckiego, klubu studenckiego, gdzie grana byłaby bardziej awangardowa muzyka klubowa, jakieś reggae, ragga, denshol, d’n’b, jungle, raggajungle, rock, hc/punk czy nawet indyrock. Brakuje klubu gdzie tutejsze zespoły mogłyby występować, i gdzie bez kłopotów w stylu zostawianie legitymacji na portierni mogłaby przychodzić młodzież i młodzi ludzie z miasta.

Słyszałem od znajomych studentów iż Zielona Góra jest jedynym miastem uniwersyteckim w kraju gdzie brak jest typowego klubu studenckiego. Ja swoje studia skończyłem bardzo niedawno, i widziałem jak bardzo odstraszająco na potencjalnych studentów działa atmosfera nudnego miasta.

Wielka szkoda, że kluby studenckie w tym mieście są tak mocno i hermetycznie zamknięte na mieszkańców miasta, że nie oferują często nic poza muzyką dyskotekową. Mi jako mieszkańcowi miasta kluby te kojarzą się jedynie z techniawką w „Kotłowni” i chyba tylko z nazwy są studenckie, albo za studentów robią w naszym uniwersytecie osoby o takich gustach muzycznych. Może ta opinia o tych klubach to uprzedzenie, ale taki pogląd dominuje, i nie sądzę by był on bezpodstawny.

Wielka szkoda że nie ma dużego klubu studenckiego który prowadziłby typową działalność impresaryjną: ściągałby wykonawców do Zielonej Góry. Na wszystkie większe koncerty i imprezy jeździ się poza Zieloną Górę. Niech ktoś mi pokaże, jakie wielkie i znane zespoły, jacy MC’s czy didżeje grali ostatnio w Zielonej Górze?

Ja jeszcze jako nastolatek wyjeżdżałem z Zielonej góry na imprezy do poznańskiego klubu Eskulap, przecież klubu studenckiego, który ściągał znane soundsystemy sceny reggae/ragga/dub, tak samo działały inne kluby studenckie w całej Polsce. Jeszcze niedawno byłem w Krakowie, gdzie tamtejszy klub „Studio” na AGH zorganizował jeden z koncertów Zion Train- brytyjskiej grupy grającej dub podczas ich trasy w Polsce. Mój bardzo daleki kolega ściąga tą samą grupę do naszego miasta, ale wiąże się to z ogromnym ryzykiem finansowym i kłopotami ze znalezieniem klubu odpowiedniej wielkości, i może mu się nie udać.

Władze UZ winny się zainteresować tym jak zorganizowane są kluby na innych uczelniach. Nie wszędzie są one oddawane „prywaciarzom”, dla przykładu w Krakowie zarządza nimi fundacja studentów AGH (por. http://www.academica.org.pl/kluby.php ). Wnioskuję by władze UZ przeanalizowały dokonanie zmian w organizacji klubów- przecież UZ ma pod sobą wydział zarządzania, który takie zmiany może kompetentnie zaproponować.

Warto podjąć starania po to, aby także Uniwersytet rozwijał kulturę w tym mieście. Obecnie, z tego co obserwuję, niemal tego nie robi. Dla przykładu, zagraniczni wykonawcy w tym mieście grają koncerty podczas swych tournee, ale są to tylko muzycy ze sceny reggae/ragga/dub, których ogromnym wysiłkiem i ryzykiem finansowym pozyskują moi dalecy znajomi. Zagranicznych reprezentantów innych gatunków muzyki brak, mimo że być może znaleźliby fanów- przecież to miasto nie składa się wyłącznie z fanów reggae.

Apeluję aby UZ włączył się do starań o udostępnienie tutejszym muzykom, didżejom, artystom, nawijaczom spoza Uniwersytetu miejsc gdzie mogliby organizować swoje imprezy. W tym mieście istnieją kolektywy d’n’b, soundsyteemy ragga/reggae/denshol, scena hc/punk. Środowiska te nie mają miejsc w których mogliby organizować występów. Tutejsze zespoły reggae nie mają miejsc na próby. Tutejsza młodzież licealna, oraz osoby do 30 roku życia nie mają klubów i miejsc gdzie mogłyby się spotykać.

Swego czasu funkcjonował skłot „Awaria” (por. http://awaria.wordpress.com/ ) który spełniał funkcję awangardowego klubu studenckiego i młodzieżowego, jednak właściciel budynku zażądał jego wydania, a osoby go tworzące wyemigrowały z miasta. W skłocie tym funkcjonował klub muzyczny, niemal co weekend organizowano koncerty. Klub ten przypominał swym stylem brytyjski pub, piwo i napoje były tanie, była domowa atmosfera, choć brakowało toalet a higiena pozostawiała sporo do życzenia. Mimo to ściągano do miasta mnóstwo zagranicznych wykonawców. Było to jedyne kosmopolitycznie miejsce kultury w tym mieście poza może tutejszą galerią BWA.

Szkoda, że dziś nie ma żadnego klubu studenckiego w tym mieście, w którym ludzie mogliby się tak czuć. Wygrała komercja, „alternatywna” młodzież i bohema w zdecydowanej większości wyemigrowała. Uniwersytet mógłby chociaż udostępnić jakiś niepotrzebny mały domek czy jakiś magazyn na klub studencki tego typu, i powierzyć go jakieś organizacji non-profit. W tym mieście młodzież nie ma nawet domu kultury, a zimą przecież nie sposób spotykać się na ławeczkach pod BWA. Młodzi ludzie siedzą wówczas w domach.

Uczelnia mogłaby coś chociaż zrobić by ratować życie kulturalne młodych ludzi w tym mieście i by tutejsze środowisko nie wyglądało tak że wszyscy młodzi ludzie z miasta się pakują by stąd wyjeżdżać- a tak niestety jest teraz, nawet ja sam tu nie mieszkam. Mnie takie decyzje nie dziwią patrząc na tragiczny stan tutejszej kultury. Tutaj po prostu przeraźliwie nic się nie dzieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?