poniedziałek, 10 marca 2008

Plakatowanie imprez

Jakiś czas temu ktoś pozdzierał plakaty na Starym Mieście i od tego czasu dużo mniej chce się ludziom organizować imprez klubowych w tym mieście. Poza tym ludzie plotkują że Rada Miejska to celowo zrobiła bo się taka muzyka i kultura tym państwu mocno nie podoba. Tego nie wiem.

Nie ma sensu wydawać 200- 400 PLN na rozplakatowanie imprezy skoro jest to połowa jej budżetu, a w innych miastach tego płacić nie trzeba. Teraz na zimę znajomi chcieli ściągnąć lepszego didżeja z zagranicy by zrobić jeden event z nowym rodzajem muzy jakiego w tym mieście nie grają i wygodniej jest im to zorganizować we Wrocławiu gdzie są większe sale niż w tym mieście, przyjdzie więcej ludzi, a dodatkowo nie ma przypału z bezpłatnym rozplakatowywaniem się na mieście- nie ma z tym żadnych problemów.

I tak już w tym mieście mało kto z pokolenia 80- 85 mieszka. Wielu młodych stać by na imprezy jeździć do innych miast, a w ZG imprezy organizuje się trudno, większość klubów dla młodych ludzi padła z racji ucieczki młodych z tego miasta. Niedawno Winiarnia, wcześniej 5peron padł, Brooklyn też padł. Jakaś jedna mała dziupla się ostała gdzie 30 osób to tłum.


Na dopłacanie do organizowania imprez przy takim stopniu ryzyka w tak wyludniającym się mieście chyba nikt nie ma, imprez klubowych na tych słupach ZOK-u nikt niemal nie ogłasza.

Może więcej by organizowano jak będzie znów możliwość rozplakatowywania się. A poza tym w tym mieście jest tak biedna infrastruktura że jak się chce zorganizować coś większego to przy największej nam dostępnej sali ludzie muszą na zewnątrz, na dworze stać, bo w środku taki ścisk. Jest gorzej z dużymi salami w tym mieście niż w byle miasteczku powiatowym gdzie chociaż jakiś dom kultury salę ma. Tutaj po prostu zaścianek- nawet dużej sali nie ma, zresztą coraz mniej potrzeba przy tym tempie emigracji. Jak są kluby studenckie typu Kotłownia to tam grają, komercyjne dicho i techniawki. Jak się tam koło tej Kotłowni przechodzi to można dostać. To jest oferta dla studentów?

Do Zielonej Góry niemal nikt spoza regionu nie przyjeżdża studiować, niech sobie czytelnicy sprawdzą ile osób spoza tego regionu u nas studiuje, niemal nikt: nasz UZ ma lokalny zasięg. Może trochę dlatego że jakoś wszyscy w kraju jednak wiedzą że to miasto „sucks”, jest nudne. Znajomych studentów to ja w ciągu roku raz jeden w 4 Różach widziałem i nigdy więcej- oni nawet nie wychodzą na miasto bo nie ma po co. Do tego te ciągłe awantury z neonazistami, którzy kiedyś w lesie za amfiteatrem nawet jakąś dziewczynę pobili.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?