piątek, 14 marca 2008

O nietrafionej przebudowy amfiteatru

Lubuscy Zieloni chcą wstrzymania przebudowy amfiteatru i zweryfikowania planów jego przebudowy. Zdaniem Zielonych, obecny kształt przebudowy doprowadzi do tego że już na starcie będzie to obiekt przestarzały, i skazany na przegraną.

W Zielonej Górze brakuje infrastruktury kulturalnej z prawdziwego znaczenia. Jeszcze przed wojną w Zielonej Górze od 1931 roku wystawiano opery w specjalnie do tego dostosowanej sali operowo-scenicznej. Niestety, po wojnie prestiż miasta coraz bardziej malał, a kultura podupadała. Dziś już jesteśmy tylko 100-tysięcznym blokowiskiem, które w Polsce nie kojarzy się z niczym poza już nieistniejącym festiwalem. Jesteśmy miastem-blokowiskiem w stylu Wałbrzycha albo Legnicy, z tym wyjątkiem że kompletnie nie posiadamy już żadnego znaczniejszego przemysłu.

Zieloni chcą zapobiec w ten sposób kolejnemu marnotrawstwu pieniędzy podatników na infrastrukturę już od początku przestarzałą. Zieloni jako przykład tego, że polskie miasta wielkości Zielonej Góry mogą atrakcyjną ofertą kulturalną podnieść swój prestiż i zrzucić łatkę zaścianka, podają Rzeszów, miasto porównywalne z Zielona Góra zarówno pod względem potencjału, jak i liczby ludności (ma jej tyle samo co Zielona Góra wraz z Nową Solą).

Ostatnią inwestycją w infrastrukturę kulturalną tego miasta była odważna przebudowa miejscowego teatru im. Wandy Siemaszkowej do roli teatru wieloprofilowego, także operowego. Podczas przebudowy zadbano o całą potrzebą infrastrukturę konieczną do wystawiania oper w tym rzeszowskim teatrze: dodano obrotową scenę, pod nią dodano orkiestron (kanał dla orkiestry konieczny przy wystawiania oper), nad teatrem wzniesiono 16-metrową kopułę z miedzi, która mieści wyciągi i rampy. Foyer zyskało luksusowy wystrój.


Tego dokonano w Rzeszowie kosztem 10 mln PLN, z czego 7,5 mln pochodziło od Unii Europejskiej. W nowym teatrze sezon rozpoczęto z rozmachem: operą Gioacchino Rossiniego "Cyrulik sewilski" w wykonaniu Teatru Narodowego z Koszyc (Słowacja). Rzeszów zyskał teatr wieloprofilowy kosztem dwóch milionów złotych z budżetu samorządu. Zielona Góra mogłaby już od dawna szczycić się salą sceniczno-operową gdyby w odpowiedni sposób zaplanowano przebudowę filharmonii, która kosztowała samorząd kilkakrotnie więcej niż inwestycja w teatr w Rzeszowie.

Zieloni chcą, by mimo zmarnowania szansy na obiekt do wystawiania spektakli muzycznych w czasie rozbudowy filharmonii, do takiej roli dostosowano chociaż amfiteatr. Wówczas znów możliwe byłoby wystawianie musicali i oper w mieście, choćby podczas wakacji, co mogłoby przyciągnąć turystów, w podobny sposób jak to ma miejsce w Rzeszowie.

Chcą też by amfiteatr zyskał wreszcie zadaszenie, co jest absolutną koniecznością wymaganą przez niemal wszystkich przez organizatorów imprez o większym, kilkumilionowym budżecie, którzy nie mogą sobie pozwolić na straty z powodu niepogody. Nasz amfiteatr bez zadaszenia nie będzie mógł konkurować z innymi amfiteatrami w Opolu czy Sopocie, gdzie uciekły od nas festiwale.

Zieloni także chcą by zadaszony i przebudowany amfiteatr zmienił nazwę na "Operę Leśną" co zwiększy prestiż tego miejsca i pozwoli łatwiej przyciągnąć wydarzenia kulturalne o ogólnopolskim znaczeniu. Zdaniem Zielonych, dopiero taki krok spowoduje choćby częściowe odzyskanie przez Zieloną Górę znaczenia na rynku festiwali w Polsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?