piątek, 22 lutego 2008

Zielona Góra stolicą powiatu

(2006)

Udałem się na prezentację programu wyborczego Platformy Obywatelskiej w ich kampanii do zielonogórskiego samorządu oraz na stanowisko Prezydenta Miasta, o jakie ubiega się pani Bożenna Bukiewicz. Miałem nadzieje że program ten przyniesie jakieś rozwiązanie dla Zielonej Góry- miasta upadającego, ominiętego przez rozwój gospodarczy jaki dotknął inne rejony polski.

Bolączką miasta są wg mnie dwa główne problemy- brak terenów inwestycyjnych co uniemożliwia jakikolwiek jego dalszy rozwój (nawet jeśli tereny są, to w planach przeznaczono je pod zabudowę mieszkalną), oraz fatalna, zniszczona, nie mająca sobie równej w skali kraju infrastruktura transportowa, skazująca miasto na wegetację poza głównymi osiami rozwoju kraju.


Zielona Góra ongiś była miastem wyróżniającym się w kraju. Miała port lotniczy, festiwal piosenki o międzynarodowym znaczeniu, znany w całym kraju korowód- Winobranie, dobre połączenia kolejowe, przez nasze miasto przebiegała trasa kolejowa z pociągami międzynarodowymi łączącymi Berlin z Wrocławiem i Śląskiem, i ta linia kolejowa była jedynym znacznym ponadnarodowym korytarzem transportowym przechodzącym przez nasze miasto poza drogą S3 mającą raczej wewnątrzkrajowe znaczenie.

Wszystko to utraciliśmy. Z portu lotniczego został ostatni w Polsce port lotniczy niezdolny do przyjmowania samolotów tanich linii (powodem jest brak wartego 4 mln PLN urządzenia nawigacyjnego), wobec czego ma absurdalnie niską w skali kraju liczbę korzystających z niego pasażerów, kilkadziesiąt razy niższą niż podobny port w Rzeszowie. Z międzynarodowego festiwalu piosenki pozostała rozgrzebana ruina zdewastowanego amfiteatru, winobranie zeszło na psy i stało się jarmarkiem o powiatowym znaczeniu, z linii kolejowych po których ongiś pociągi pędziły po 100 km/godz, pozostały resztki po których pociągi poruszają się ze średnią prędkością 30 km/h. Podróż do Poznania (120 km) zajmuje 2,5 godziny, z czego pierwsze 40 km zabiera ponad godzinę, podróż do Wrocławia (150 km) trwa ponad 3 godziny, a miejscami pociąg zwalania tak bardzo że można go prześcignąć szybkim truchtem.

W podróżach krajowych, czy to z Wrocławia do Szczecina, czy z Poznania czy Szczecina do Jeleniej Góry, dziś już się nie jeździ przez Zieloną Górę, bowiem to w rejonie tego miasta są najgorsze tory w kraju. Zostaliśmy wepchnięci pod względem transportu do czarnej dziury pod nazwą „odludzie”, a czas dojazdu z innych miast Polski do Zielonej Góry jest często dłuższy niż do Szczecina. Jacy profesorowie będą dojeżdżali by wykładać na tak odległej uczelni? Jacy studenci zechcą tutaj studiować, skoro tak trudno tu dojechać? Nie wspominając o fakcie że w ogóle nie wykorzystana jest bliskość Niemiec.

Reszta linii jakoś jest normalna, tylko że jakimś dziwnym trafem akurat te przechodzące przez Zieloną Górę są wyjątkowo złe w skali kraju, co sugeruje że lokalne władze raczej nie pofatygowały się by zabiegać o utrzymanie ich należytego stanu. Dziś jest na to już za późno, straciliśmy nawet jedyny międzynarodowy korytarz transportowy przechodzący przez miasto: dziś pociągi z Berlina do Wrocławia i Krakowa jeżdżą niezelektryfikowaną linią przez Żagań, co jest szybsze od podróży najbardziej zniszczoną główną linią kolejową Polski łączącą ongiś Szczecin z Wrocławiem i Krakowem, jaką bez wątpienia stała się w ostatniej dekadzie ta przechodząca przez Zieloną Górę. Odbudowa tak zniszczonej linii potrwa długo, i pochłonie setki milionów, a nawet nie zaczęto się jeszcze tego domagać. Temat ten, chyba dość kluczowy dla przyszłości miasta, lokalne PO pominęło kompletnie. S3, która jest traktowana jako panaceum na odcięcie transportowe miasta, ma jedynie znaczenie w przewozach towarowych do Skandynawii i, jako że nie ma na niej większego natężenia ruchu, wątpliwe jest by uratowała ono miasto z upadku.

Program PO w żaden sposób bezpośrednio nie adresuje rozwiązaniami żadnego z tych kluczowych problemów. Nie podaje się recepty na rozwiązanie problemu braku terenów inwestycyjnych. Dopiero z kuluarowych rozmów wynika że PO popiera kontrowersyjny projekt wycinania części lasów otaczających miasto i nawet prowadzono w tej kwestii rozmowy z Lasami Państwowymi.

Ponadto kontrowersje budzi kilkakrotnie poruszany pomysł dodatkowego węzła drogowego przy obwodnicy miejskiej przechodzącej przez os. Pomorskie. Nie jestem specjalistą w zakresie inżynierii drogowej, jednak moja wiedza pozwala mi stwierdzić iż z całą pewnością węzłów takich nie buduje się co kilometr, ani nawet co 2 kilometry. Dziwne, że nikt nie pomyślał o wykorzystaniu nieodległego węzła Racula, który znajduje się w odległości kilkuset metrów od osiedla Pomorskiego, ale niestety nie połączono go z tym osiedlem, zmuszając kierowców do kilkukilometrowego objazdu aż przez Stary Kisielin. A przecież wystarczy spojrzeć na plan miasta…

W kwestii tych dwóch głównych problemów (terenów inwestycyjnych i komunikacji) PO ma jedynie zdecydowany stosunek co do konieczności poszerzenia granic miasta, i jest to ruch który inne miasta (np. Rzeszów) dokonały lata temu. PO obiecuje rozpoczęcie procedury administracyjnej prowadzącej do rozszerzenia granic miasta, i wspominano już o marcu 2007 roku jako możliwej dacie zakończenia tego procesu. Niestety, w swej polityce partia ta nie wspomina o czymś ważnym: o konieczności przeniesienia właśnie tam terenów inwestycyjnych. To pod Zieloną Górą, w Przylepie, Kisielinie czy nawet Czerwieńsku jest pod dostatkiem gruntów umożliwiających ulokowanie tam Parku Przemysłowego z prawdziwego zdarzenia, i nie ma konieczności wycinki lasów otaczających miasto.

W kwestii kulturalnego upadku miasta, nie mającego sobie równych na mapie artystycznej kraju (miasto straciło wszystkie znaczniejsze imprezy o krajowej i międzynarodowej skali) nie zaproponowano nic poza budową sali sportowo-widowiskowej. Widowiska, jeśli będą wystawiane w sali gimnastycznej, to raczej należy wątpić w ich poziom. Dziwne, że inne miasta tej wielkości mogą sobie pozwolić na dotowane przez Unię Europejską centra widowiskowe, w których wystawiać można nawet opery (typu Kleist Forum w pobliskim Frankfurcie nad Odrą) i oddzielne sale sportowe. Dlaczego nasze miasto musi budować kuriozum, nie będące w pełni ani salą sportową, ani też dobrym miejscem na widowiska? Skąd w ogóle taki pomysł, skoro sale sportowo-widowiskowe buduje się na ogół tylko w miastach powiatowych? ale niestety- u nas nie ma nawet takiego powiatowego kuriozum...

Program PO jest, poza wielkomiejską propozycją wprowadzenia rad dzielnic i osiedli, bardzo słuszną, jest godny miasta powiatowego. Trudno się nie zgodzić z diagnozą na temat upadku miasta we wstępie do tego dokumentu, jednak trudno się zgodzić z samym jego tytułem: „Zielona Góra stolica lubuskiego”, bowiem wielkie aglomeracje, stolice województw, pomijając kwestie lokalizacji urzędów, są dużo bardziej ambitne.

Jeśli miałbym proponować program rozwoju dla Zielonej Góry, to byłaby to ucieczka od zamknięcia się na leśnej polanie otoczonej pierścieniem lasów i tworzenie nowych dzielnic i nowych obszarów przemysłowych pod Zieloną Górą. Priorytetem byłoby powiększenie obszaru miasta, i stworzenie nowoczesnego systemu transportu zbiorowego umożliwiające tanie i szybkie przemieszczanie się w takiej aglomeracji.

Niestety, p. Bukiewicz była kompletnie przeciwna idei wykorzystania do tego celu przechodzącej przez miasto nieużywanej linii kolejowej, która, mimo że jeden z przejazdów zaasfaltowano (na ul. Zjednoczenia) wciąż mogłaby odegrać ważną rolę w tworzeniu nowoczesnego sytemu transportu umożliwiającego szybkie dotarcie z centrum do nowych części miasta leżących poza kordonem lasów. Szkoda, bo wiele miast od podstaw buduje takie linie w technologii tramwaju (Poznań, Kraków), natomiast w Zielonej Górze taka linia, kosztująca setki milionów złotych jeśli budować by ją teraz, od podstaw, po prostu się marnuje.

Jedna z jej odnóg (do dziś przejezdna i użytkowana) kończy się na terenie Polmosu naprzeciwko biblioteki wojewódzkiej, wobec czego, przy odrobinie chęci władz, możnaby stworzyć połączenie z samego centrum Zielonej Góry do Nowej Soli i w ten sposób wprawić w czyn ideę Trójmiasta Lubuskiego, która dziś wciąż jest na papierze. Niestety, program PO, mimo że dostrzega ową ideę wspólnego systemu transportowego Trójmiasta, to niemal nic konkretnego nie proponuje. A szkoda, bo miałem wielką nadzieję i dość wysokie oczekiwania od polityków tej partii.

Politycy chyba nie zdają sobie sprawy jak bardzo Zielona Góra upadła. Niemal wszyscy moi dalsi znajomi, a z moich bliższych przyjaciół to wszyscy bez wyjątku, opuścili to miasto. Dzieje się tak z prostej przyczyny: inne ośrodki miejskie prześcigają nasze miasto, i oferują młodym ludziom lepsze szanse, oraz lepszą infrastrukturę. Są tam porządne parki, lepsza zieleń miejska, centra pełne pubów, klubów i restauracji, porządny system transportu zbiorowego nie zmuszający ludności do zakupu samochodu (w Zielonej Górze nie ma już nawet autobusów nocnych), są nowoczesne obiekty sportowe (baseny, kryte skateparki, porządne stadiony i tereny rekreacyjne etc.).

Zielona Góra oferuje bardzo niewiele, i jest miastem gdzie raczej się pakuje, niż rozpakowuje walizki. I nie zanosi się na to by te proporcje się zmieniły. Program PO jest raczej dziełem grupy zamożnych osób, które na miasto patrzą przez pryzmat swojego statusu materialnego, i priorytet widzą w budowie dróg, wycinaniu lasów i typowej dla osób zamożnych silnej, chyba aż przesadnej troski o bezpieczeństwo miasta. Jednakże to, jakie są prawdziwe priorytety, to stwierdzą dopiero wyborcy. Pytanie tylko, czy będą mieli z czego wybierać. Program PO może się w porównaniu okazać nawet i najlepszy.
wykorzystano fotografię z: M. Dworaczyk, E. Bach: Niederschlesien, Würzburg 1994, S. 84

1 komentarz:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?