piątek, 22 lutego 2008

Przebudujmy nasz amfiteatr. „Opera Leśna” sposobem na tanią infrastrukturę kulturalną wysokiej jakości

Wiele polskich miast narzeka na deficyt miejsc, gdzie możanby wystawiać zarówno spektakle kultury wysokiej, jak i takie zorientowane pod bardziej masowego widza. Jednak istnieje możliwość względnie taniego pozyskania takiej infrastruktury poprzez budowę zadaszonego amfiteatru o podwyższonych parametrach, przystosowanego do sezonowego wystawiania nawet monumentalnych oper. Budowa takich obiektów stwarza techniczną możliwość zaistnienia kultury wysokiej w około 20- 30 polskich miastach średniej wielkości, pozbawionych dotąd budynków operowych lub nawet zwykłych teatrów. Jest to aktualnie jedyna ekonomicznie realna opcja pozyskania nowych, co prawda sezonowych, obiektów infrastruktury kulturalnej przez samorządy miejskie.

Mały a może
Położony przy polskiej granicy zachodniej Frankfurt nad Odrą (65 tys. mieszkańców) jest przykładem miasta, które dzięki udanej polityce kulturalnej jest atrakcyjne kulturalnie. A polityka ta była zdecydowana i konsekwentna. Zamknięto położony na przedmieściach teatr miejski i zamiast niego w centrum miasta wzniesiono od podstaw Kleist Forum: gigantyczne centrum widowiskowo-konferencyjne, którego budowa pochłonęła 35 mln euro, z czego połowa pochodziła z funduszy europejskich. Dziś teatr działa na zasadzie impresaryjnej (bez własnego zespołu aktorów), a przyjezdne zespoły grają tam również opery (w miesiącu styczniu 2005 grano 2 spektakle „Don Giovanniego”). Nowa scena jest do tego znakomicie dostosowana, a chętnych na elitarną rozrywkę jest wystarczająco wielu.

Większy już nie?
W nieodległej od Frankfurtu, dwukrotnie większej Zielonej Górze, wystawienie opery jest obecnie niemożliwe z powodu braku infrastruktury. Władzom miasta proponowano, wzorem pobliskiego Frankfurtu zbudowanie nowej sali operowo-teatralnej dostosowanej do wystawiania nawet dużych oper, lub przebudowę tamtejszego amfiteatru na ”operę leśną”. A widzowie są i czekają. W Zielonej Górze na operę „Nabucco”, wystawioną w październiku 2003-go roku w kościele pw. Św. Ducha przez objazdowy zespół „Opery Piastowskiej” Marka Tracza, przyszło 800 osób, a każda zapłaciła 40 złotych. Także na operetce „Riemannoper” Toma Johnsona z Teatru Państwowego w Cottbus, granej w Teatrze Lubuskim w 2004 roku, był komplet. Stało to się mimo że spektakl był w jęz. niemieckim i brak było umieszczonego nad sceną ekranu do wyświetlania tłumaczenia tekstu na jęz. polski. Przykłady te pokazują, że i w miastach średniej wielkości jest popyt na kulturę wysoką.

Megaopera ze słoniami i rozmachem
Duże aglomeracje mają bardzo dobrze rozwinięte sceny operowe. Popatrzmy na Wrocław, od lubuskiej aglomeracji większy dokładnie 3,77 razy. Opery przyciągają do miasta wielu zagranicznych turystów, i dość często są to megaspektakle dla masowej publiczności. Wystawia się je od 1997 r. w gigantycznej Hali Ludowej. Imponuj rozmachem- "Aida" Verdiego w 1997 r. - sześć koni i sześć wielbłądów na scenie, 20 tys. ludzi na widowni, "Carmen" z oddziałem jeźdźców, "Nabucco" ze słoniami, "Carmina Burana" z... jednorożcem, "Straszny Dwór" z sokołami i "Skrzypek na dachu" ze stadem kóz. „Giocondę” wystawiano na pięciopiętrowej barce ustawionej na Odrze, która w końcowym momencie spektaklu płonęła. Pięciotysięczna widownia przez niemal cały sezon grania plenerowego spektaklu była pełna. Sukces „Giocondy” jest dowodem tego, że do wystawienia opery niekoniecznie trzeba mieć kosztowny budynek. Liczy się przede wszystkim pomysł i dobre planowanie, bowiem wrocławska opera zapowiada spektakle już na 2006 rok…

Jest też inny przykład na to, że opera niekoniecznie musi być wystawiana w gmachu zbudowanym kosztem kilkuset mln PLN. Z powodu remontu wrocławskiej sceny głównej część oper przeniesiono na scenę zastępczą na zapleczu, o wyglądzie hali fabrycznej: z plastikowymi krzesłami, nieeleganckim wejściem, z korytarzem zamiast foyer. Ale w operze liczy się przede wszystkim to, co na scenie, więc na brak klientów opera nawet „w warunkach hal fabrycznych” nie może narzekać.

Polskie opery
Opery istnieją zwykle nie tylko w aglomeracjach, lecz także w średniej wielkości miastach europejskich (a więc tych liczących 100- 500 tys. mieszkańców). Analiza liczby oper w miastach niemieckich czy francuskich pokazuje że nawet niewielkie miasta stać na tą formę rozrywki. W RFN działa 80 oper, czyli ok. 1 na każdy milion mieszkańców.

W Polsce działa tylko 9 oper o rocznych budżetach wynoszących średnio 5-10 mln PLN (dla przykładu roczny budżet szczecińskiej opery wynosi 6,5 mln PLN). Najnowsza z nich to bydgoska opera Nova, budowana już równo 30 lat zaawansowana technicznie budowla, gdzie wystawia się opery, na których np. do powozu zaprzężono najprawdziwsze konie, a po scenie jeździ prawdziwymi samochodami (operetka „Hrabina Marica”), co jest możliwe dzięki systemowi dźwigów, umożliwiających pojawienie się na scenie nawet słonia.

i festiwale operowe…
Właśnie w od dawna nieukończonym budynku Opery Nova organizowany jest doroczny festiwal operowy, na którym swoje dzieła wystawiają największe teatry operowe kraju. Trwa on miesiąc i dysponuje budżetem w wysokości 1,2 mln PLN. W Polsce jest kilka takich festiwali operowych, odbywających się głównie w lecie, tak by przyciągnąć jak największe rzesze turystów. Festiwale operowe są organizowane oprócz Bydgoszczy także w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, a nawet w małych miejscowościach: Krynicy, Ciechocinku, Krośnie oraz Sopocie. Wszystkie one są atrakcją turystyczną sezonu, i przyciągają do tych miast zwykle zamożnych turystów.

Opera w mieście średniej wielkości
W Niemczech na 150 teatrów 95 to tzw. teatry operowe, technicznie dostosowane do grania oper (np. scena taka musi posiadać kanał orkiestrowy, tzw. orkiestron), posiadające często własny chór i orkiestrę. Regułą jest, że w miastach średniej wielkości teatry są dostosowane do wieloprofilowości, tzn. mogą służyć i teatrom, i operom, i spektaklom dla dzieci. Wyspecjalizowane teatry: tylko dramatyczne lub tylko opery to domena wielkich ośrodków miejskich.

Budowa budynku teatru operowego od podstaw to wydatek rzędu około 50- 100 mln PLN. Budowa opery jednak nie jest taka tragicznie kosztowna dla samorządów jak by się jednak wydawało, a wysoki poziom dofinansowania tych inwestycji z funduszy europejskich powoduje, iż opery w Polsce wbrew pozorom się buduje. Budowa nowej opery w Krakowie będzie kosztowała ponad 54 mln zł, z czego 75 proc. pieniędzy pochodzić będzie ze środków strukturalnych, a władze dopłacą tylko ok. 15 mln. Budowę już rozpoczęto. Także w Białymstoku rozpoczęto już prace projektowe nad budynkiem tamtejszej opery.

Budowa opery leśnej
Fot. Sopocka "Opera Leśna" to amfiteatr na którego widowni może zasiąść ok. 4400 widzów, kanał dla orkiestry może pomieścić 110 muzyków. (zdjecie ze strony www.apartamentywsopocie.pl )

Jednak najtańszym sposobem na pozyskanie obiektu przystosowanego do wystawiania oper jest budowa od podstaw zadaszonego amfiteatru dostosowanego do roli „opery leśnej”, nadającej się do wystawiania nawet monumentalnych sztuk. Jeśli miasto pozyska dofinansowanie z funduszy unijnych do takiej inwestycji, to obejdzie się bez wielkich wydatków i wydatki z budżetu miejskiego mogą ograniczyć się do kilku milionów PLN. Wówczas możliwe jest odbicie się od kulturalnego dna i aktywne przyciąganie do miasta teatrów operowych, które do tej pory mogły występować jedynie w dużych ośrodkach. Możliwe będzie również organizowanie festiwali operowych lub innych, bez podejmowania ekonomicznego ryzyka że w przypadku załamania pogody impreza legnie w gruzach, jak to miało miejsce w niezadaszonym amfiteatrze. Jednym słowem- miasto zyska obiekt koncertowy z prawdziwego zdarzenia, sezonowy co prawda, ale lepszy niż jego zupełny brak.
Fot. Brama sopockiej "Opery Leśnej" (wikimedia)

Finansowanie działalności impresaryjnej teatru operowego jest możliwe, ponieważ to samorządy wojewódzkie są odpowiedzialne za finansowanie scen operowych w polskich regionach. Tak więc prawdopodobnie często dochodzić będzie do sytuacji, w której finansowany ze środków województwa zespół operowy będzie dawał także przedstawienia wyjazdowe w innych miastach, także finansowane ze środków województwa. Jednak warunkiem jest stworzenie instytucji organizatora- teatru impresaryjnego, który będzie pozyskiwał spektakle i organizował ich finansowanie. Możliwe jest także organizowanie np. festiwali operowych, które, jeśli poprowadzone przez kompetentne osoby, szybko mogą się stać magnesem rozsławiającym miasto w Europie i przyciągać rzesze turystów- melomanów.

Sezonowość tego typu plenerowych obiektów w miastach średniej wielkości nie jest aż tak doskwierającą wadą, ponieważ całoroczna działalność byłaby często nieuzasadniona ekonomicznie. Typowa „opera leśna” działałaby na zasadzie impresaryjnej, bez własnego stałego zespołu i służyłaby jedynie przyjezdnym zespołom operowym. Przykłady z RFN pokazują, iż taki sposób organizowania oferty kulturalnej w mieście średniej wielkości jest niezbyt trudny w realizacji i gwarantuje wystawianie od kilku do kilkunastu spektakli operowych rocznie. W impresaryjnych teatrach operowych w RFN swoje opery wystawia np. zespół Teatru Wielkiego z Poznania. Trudno wskazać przyczyny, dla których polskie teatry operowe nie miałyby grywać w teatrach impresaryjnych miast średniej wielkości, oczywiście poza brakiem warunków technicznych.

Opera Sopocka…
Sopot jest przykładem niewielkiego miasta, które znakomicie daje sobie radę dzięki operze leśnej, będącej przecież tylko „unowocześnionym” amfiteatrem (zadaszona widownia na 4500 widzów, gigantyczna scena). Amfiteatr sopocki jest jednak zarządzany przez osoby kompetentne i głównie z tego powodu nazywa się operą, choć mógłby pozostać zwykłym amfiteatrem. Całość sopockiego amfiteatru jest przykryta dachem z płótna zawieszonym na stalowych słupach i jest pozbawiona ścian, co w efekcie daje wspaniałą akustykę.
Fot. Opera Leśna- miejsce festiwali, wg http://media2.pl/i/galerie/544/845.jpg

Opera-amfiteatr powstała w 1909 r. a swoją tak prestiżową nazwę zawdzięcza przede wszystkim historii. Otóż w latach 20 tych odbywał się tu regularnie Festiwal Wagnerowski, rozsławiając to miejsce w całej Europie jako "drugie Bayreuth" (prestiżowy europejski festiwal operowy). Dziś próbuje się na powrót festiwal operowy rozwinąć i powrócić do dawnego wysokiego poziomu. W operze leśnej ma miejsce także znany telewidzom festiwal piosenki, organizowany dziś przez prywatną telewizję TVN (ongiś TVP).

Ciekawe, czy festiwal sopocki miałby taki prestiż, gdyby odbywał się w zwykłym amfiteatrze, nie noszącym nazwy opery? Taka nazwa to świetny chwyt marketingowy, więc wiele polskich miast, przebudowujących swoje amfiteatry do roli „plenerowej opery” powinny także wykorzystać z dodającej tyle prestiżu nazwy „opera”, dobrego chwytu marketingowego skrzętnie stosowanego w Sopocie.

Opolski amfiteatr
Także w Opolu przebudowywany jest tamtejszy amfiteatr, dziś miejsce corocznego Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej (http://www.festiwalwopolu.pl/ ). Za dwa lata i tamten amfiteatr będzie zadaszony, wyposażony będzie w nowoczesną, klimatyzowaną reżyserkę ze stołami mikserskimi, a pod ziemią zbudowane będą pomieszczenia dla Muzeum Piosenki Polskiej i Miejskiego Ośrodka Kultury. Całość kosztować będzie 35 mln PLN.

Co zrobić?
Brak infrastruktury kulturalnej powoduje migrację do większych ośrodków miejskich osób wykształconych spragnionych innych form rozrywki. Trudno się temu procesowi dziwić- w końcu obywatele dążą do zaspokojenia swych potrzeb i stosują „głosowanie nogami”. Warto jednak starać się powstrzymać odpływ kapitału ludzkiego poprzez inwestycje w odpowiednią infrastrukturę kulturalną. Miasta mają do wyboru: albo budować nowe sale teatralno-operowe, albo też wznosić tańsze, ale sezonowe „opery leśne”. Jeśli dane miasto i region chcą zaistnieć na mapie kulturalnej kraju, to nie obejdzie się bez zainwestowania w te obiekty. Inaczej można na zawsze pozostać „zaściankiem” i szybko stracić szanse na pozyskanie cennego kapitału ludzkiego, dla którego brak odpowiedniej oferty kulturalnej może być mocno dokuczliwy. Pozwólmy zaistnieć kulturze wysokiej w polskich miastach- przykłady europejskie pokazują że to jest możliwe i szeroko praktykowane.
zdjęcia: Wikimedia, Bart, http://media2.pl

9 komentarzy:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?