środa, 9 stycznia 2008

Muzeum Zaściankowości Lubuskiej



Po latach nieobecności odwiedziłem naszą lokalną atrakcję turystyczną- Muzeum Ziemi Lubuskiej, sprawdziwszy jak ma się ono na 85. urodziny. Co zobaczyłem, to zakonserwowaną i podniesioną do rangi cnoty prowincjonalną kolekcję mydła i powidła.

Przechodząc z Marzenką z sali do sali zaśmiewaliśmy się z poziomu tej placówki. Jej szefostwo zdaje się nie mieć za grosz samokrytyki- w gablotach tkwiły rzeczy tak absurdalne jak plecak z nadrukiem reklamowym czy czapeczka-reklamówka. Sąsiadowało to z salą szumnie (szczere brawa za marketing!) nazwaną muzeum wina, podczas gdy tego wina tam po prostu nie było! Moi przyjaciele podczas wizyty na Węgrzech udali się do takowego Muzeum Wina w Budapeszcie, i zwiedzanie tegoż muzeum polegało na degustowaniu kilkudziesięciu różnych trunków z olbrzymiej kolekcji „udostępnionej” zwiedzającym i stanowiącej świetną atrakcję turystyczną.


Niestety, nasz jedyny w Polsce dział winarstwa jest czymś po prostu nudnym nawet dla kogoś kto wina nie pije. Dziwi mnie że tutejsze grono muzealników nie stanęło w obronie zniszczonej przez byłe władze Starej Winiarni, w której piwnicach była kolekcja prawdziwych beczek- gigantów, i gdzie takowe Muzeum Wina po prostu winno się znaleźć. Szkoda, że takie unikalne miejsce muzealnicy pozwolili zniszczyć.

Mydło- powidło przewijało się na kolejnych piętrach. Galeria portretów Kuntzego sąsiadowała z wystawą o tutejszym speedwayu, nawet zabawną zresztą- polecam wielki transparent naszej myszki połykającej tramwaj z napisem „Stal Gorzów”.

Wizyta ta była smutna, poziom artystyczny placówki- przykry po prostu, choć widać było wielką poprawę. Nikt już nie przykleja karteczek z nazwami dzieł sztuki bezpośrednio klejem do ściany, co pamiętam z minionych lat, galeria dzieł T. Kuntzego także nabrała elegancji. Do tego doszło nawet zajmujące muzeum tortur, niestety niemal całkowicie pomijające temat tutejszych procesów czarownic, mogący stać się drugą po winiarstwie największą atrakcją turystyczną miasta. Gdyby tak jakieś multimedialne prezentacje, chodzący w koło film dokumentalny o tych procesach etc.

Niestety, tutejsze muzeum od choćby Muzeum Mazowieckiego w Płocku dzieli cała epoka muzealnictwa. Tamto muzeum poświęciło gmach wielkości naszego muzeum tylko na kolekcję secesyjnych wnętrz, i przynajmniej po oglądnięciu tej sporej i ciekawej kolekcji ma się wrażenie bycia w rzeczywiście europejskim muzeum, gdzie dany temat potraktowano wyczerpująco. Natomiast tego typu chaotyczne i małe kolekcje widziałem jedynie na zapadłej prowincji- np. w Międzychodzie.

U nas jest dalej takie Heimatmuseum jak przed wojną- wszystkiego po trochu, a podobno jeszcze i piwnice są pełne eksponatów. Temu miastu dramatycznie potrzeba nowych powierzchni muzealnych i wystawienniczych. Trudno mi wyobrazić sobie zamknięcie muzeum historii miasta, ale też era obecnego misz-maszu musi być kiedyś zakończona.

Proponuję- przenieśmy muzeum historii miasta do ratusza, niech tutejsze władze udostępnią pod ten cel np. salę w której obradują radni (nieco zabytków i fotografii na ścianach chyba nie przeszkodzi im w obradach), albo dawną Izbę Pamięci. Z kolekcji sztuki sakralnej stwórzmy we współpracy z tutejszą diecezją Muzeum Diecezjalne w raczej pustawej Kurii Biskupiej przy pl. Wielkopolskim. Muzeum Tortur poszerzone o multimedialną wystawę n/t tutejszych procesów czarownic umieśćmy np. w niewykorzstanej dziś Wieży Głodowej.

Dogadajmy się wreszcie z inwestorem i zróbmy to o czym się dziś po mału mówi- stwórzmy w głównym gmachu Polskiej Wełny wielką galerię sztuki współczesnej, gdzie wywędruje kolekcja Lubuskiej Zachęty Sztuk Pięknych (inicjatywy najbardziej zaniedbanej spośród wszystkich regionalnych kolekcji Zachęty w kraju), część zbiorów z BWA oraz zbiory sztuki współczesnej z muzeum. Ten najbardziej reprezentacyjny i prestiżowy budynek w mieście chyba najlepiej nadaje się na siedzibę takiej instytucji.

Być może w ogóle powinno się do tego gmachu przenieść całe BWA, a na ul. Niepodległości odbywałyby się tylko pomniejsze wystawy. Koszt najmu tak dużej powierzchni to przy dobrym wynegocjowaniu stawek od kilkudzięsieciu do stu tys. PLN rocznie, oczywiście wiele centrów handlowych w Polsce wręcz zabiega o ściągnięcie na swój teren wystaw sztuki współczesnej i bardzo często takie inicjatywy otrzymały od inwestora powierzchnię wystawienniczą bezpłatnie. Może warto by nasze władze o to polobbwały?

Niestety- takie wizje można sobie snuć, podczas gdy stan tutejszych muzeów wyraźnie pokazuje, gdzie mają je nasze władze. Wartoby to podejście zmienić- tam gdzie władze nie mają muzeów gdzieś, nie mają ich w owym gdzieś też turyści i mieszkańcy.

2 komentarze:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?