czwartek, 10 stycznia 2008

Diabły w kościele

W połowie października 2003-go roku, w kościele pw. Św. Ducha wystawiono operę „Nabucco” przez objazdowy zespół „Opery Piastowskiej” Marka Tracza. I tyle byłoby na temat opery w Zielonej Górze przez ostatnie kilkanaście lat. Bowiem ponadto co widzieliśmy żadnej opery w Zielonej Górze nie wystawiano i wystawiać się nie będzie, chyba że… no właśnie, w kościele. Jaki świetny pomysł, nieprawdaż? Opera w kościele. Oszczędne, wielofunkcyjne, dwóch gmachów budować nie trzeba. Czy wiedzą Państwo, że napisano nawet specjalną operę, którą wystawia się w kościele? Jest to nawet opera polskiej produkcji i nosi tytuł „Diabły z Loudon”.



Libretto napisał Krzysztof Penderecki na podstawie powieści A. Huxleya opisującej te poruszające całą Europę wydarzenia z lat 1633-34, dziejące się w małym francuskim miasteczku Loudon. Miejscowy ksiądz, Urbain Grandier został oskarżony o rzucenie uroku na zakonnice miejscowego klasztoru, a szczególnie na jego przeorycę Jeanne. W operze Pendereckiego zakonnice bezceremonialnie zrzucają habity i przeobrażają się w żądne miłości grzesznice. Pełna rozpusta wewnątrz kościoła- tak widzi wydarzenia z Loudon mistrz Penderecki.

Grandier w odtworzonych na scenie tortutrach przyznaje się do odbywania stosunków płciowych z dwoma zakonnicami, z których jedna oczekuje dziecka. Mimo że w czasie długotrwałych tortur nie przyznał się do współpracowania z diabłem (mimo przedkładanych „dowodów”), to w roku 1634 księdza spalono na stosie. W operze w sąsiednim Frankfurcie nad Odrą wyprowadzono w tym celu widzów na zewnątrz, by dokonać publicznego spalenia „delikwenta”.


Fot. Kleist Forum- teatr operowy w sąsiednim Frankfurcie



W Zielonej Górze na operę przyszło 800 osób, każda zapłaciła 40 złotych. W zasadzie tłumy, co pokazuje że zielonogórzan może skusić opera. Jakby sobie Państwo kiedyś zadawali pytanie, dlaczego wszystkie młode osoby albo jeszcze zaraz po ukończeniu liceum albo już zakończeniu studiów gorączkowo pakują swoje rzeczy i udają się do innych miast, by tam dalej studiować, uczyć się i po prostu żyć, to proponuję udać się na operę w tutejszym kościele. A kiedyś, przed wojną, jednak to miasto mogło mieć operę z prawdziwego zdarzenia mimo kilkukrotnie mniejszej liczby ludności.

Jeśli zdziwią Państwa statystyki mówiące o tym że młodzi ludzie z tego miasta ubywają (uciekają) to zapraszam na zielonogórski kryty basen. Albo do ogrodu zoologicznego (nieczynny od lat 70-tych), albo do ogrodu botanicznego (odbudowany w kawałku i jakże mizerny). Mogę też Państwa zaprosić na przejażdżkę często kursującym autobusem nocnym, a raczej jego widmem. Zielona Góra się wyludnia, także dlatego że bardzo niewiele oferuje swoim mieszkańcom.

2 komentarze:

Ilu mieszkańców mieszka wg ciebie w Zielonej Górze?